Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 191 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
siatkóweczka

Wygrana z Delektą :)

sobota, 05 grudnia 2009 19:20
Wypowiedzi na temat meczu :

Mariusz Wlazły (kapitan Skry): Do sobotniego spotkania przygotowywaliśmy się w dość trudnych warunkach, bo na treningach brakowało niektórych kontuzjowanych zawodników. Nie chciałbym za bardzo mówić o szczegółach, bo przecież sam dopiero niedawno wróciłem do normalnego grania
. Spodziewaliśmy się większego oporu gospodarzy, bo uważaliśmy Delektę za bardzo mocnego i najtrudniejszego rywala.

Jacek Nawrocki (trener Skry Bełchatów): Publiczność naprawdę dopisała, bo przy tak licznej widowni gra
się naprawdę wspaniale. Obie drużyny zmagały się z dość licznymi urazami, przez co nie mogły pokazać swoich najlepszych stron. Na ławce rezerwowych posadziłem Miguela Falascę, który nadal odczuwa skutki urazu mięśnia czworogłowego. Musi minąć jeszcze trochę czasu
, zanim będzie mógł trenować i grać na pełnych obrotach. Również Mariusz Wlazły odczuwa jeszcze skutki swojej ostatniej kontuzji, ale w sobotę pokazał wielką klasę.

Piotr Gruszka (kapitan Delekty): Nie mogliśmy znaleźć żadnego punktu zaczepienia, bo nic w tym pojedynku nam nie wychodziło. Graliśmy bardzo nierówno, a zupełnie odwrotnie prezentowali się nasi rywale. Musimy szybko wyciągnąć wnioski, bo po porażkach z takimi rywalami trzeba odrobić solidne zadanie domowe. Mistrz Polski pokazał klasę i to, że jest zdecydowanie lepszym zespołem. Chcieliśmy jednak pokazać swoje najlepsze strony, ale bełchatowianie nam na to nie pozwolili.

Waldemar Wspaniały (trener Delekty Bydgoszcz): Skra pokazała swoją prawdziwą klasę. My mieliśmy
tylko przebłyski dobrej gry, a to jest trochę za mało na tak znakomitego rywala. Ponadto od pierwszej piłki musieliśmy gonić wynik. Przed meczem chciałem, żeby wszystkie serwisy były adresowane do Bartosza Kurka i Piotra Gacka, ale oni sobie z tym radzili bez problemów. Jedynie Martin Sopko stanął na wysokości zadania. Ponadto do końca nie wiedzieliśmy w jakim składzie
wystąpią goście. Liczyłem, że na parkiet wyjdą Miguel Falasca i Jakub Novotny. Jednak Jacek Nawrocki trochę zmienił ustawienie swojego zespołu.
  A  OTO PARE FOTEK SKRY;






Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Możdżonek --->debeściak

poniedziałek, 29 czerwca 2009 12:59
Marcin Możdżonek sercew dotychczasowych sześciu spotkaniach reprezentacji Polski w Lidze Światowej był najlepszym zawodnikiem naszej drużyny. 23-letni środkowy PGE Skry Bełchatów jest najlepszym środkowym tegorocznej LŚ.Możdżonek w sześciu spotkaniach zdobył blokiem aż 24 punkty.  Drugi jeśli chodzi o ilość punktów zdobytych blokiem jest Rosjanin Aleksiej Kazakow (21 pkt), trzeci Argentyńczyk Alejandro Spajic (20 pkt).


Mierzący aż 211 centymetrów polski środkowy jest na pierwszy miejscu także w klasyfikacji średniej liczby bloków na set. Jako jedyny grać LŚ może pochwalić się więcej niż jednym udanym blokiem w secie (1.14). Drugie miejsce, z potężną stratą do Polaka, zajmuje Serb Marko Podraścanin (0.89), trzecie Kazakow (0.88).

Możdżonek jest wysoko także w klasyfikacji najlepiej zagrywających - ze średnią 0.29 punktu zdobytego serwisem na set zajmuje 9. miejsce. Prowadzi Koreańczyk Sung Ming Moon (0.48).

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

LIGA ŚWIATOWA

sobota, 27 czerwca 2009 23:40

Dotkliwa przegrana
 W dzisiejszym meczu reprezentacja Polski została pokonana przez Brazylie juz trzeci raz  w tegorocznej lidze światowej.
Jedną z przyczyn klęski napewno jest ,,młody"' skład reprezentacji polski.
Castellani postawił na młodzieź by sprawdzić ich w grze i wybrać najlepszych na Mistrzostwa Europy.
Napewno swoją kłasę w 5 rozegranych meczach pokazał Zbigniew Bartman, 
a oto krtówka wypowiedz siatkarza 


. - Przegrane w tych setach były dla nas bardzo dotkliwe. Brazylijczycy zagrali świetnie blokiem i stąd przegrane na przewagi - stwierdził.
W grze polskiego zespołu widać było brak ogrania i doświadczenia, co powodowało proste błędy. - Jesteśmy młodym zespołem i nieporozumienia się zdarzają, ale wyciągniemy z tego wnioski i jutro zagramy lepiej - zapowiada Bartman. - Jednak jesteśmy coraz lepiej zgrani i nasza gra z meczu na mecz będzie wyglądała coraz lepiej. Brazylia jest zespołem z najwyższej półki. Dzisiaj zagrali konsekwentnie i dlatego wygrali - dodał.


Pierwsze dwa sety przegraliśmy z honorem, niestety, trzeci był poraszną.
Miejmy nadzieje ze w niedziele nasi chłopcy pokażą klasę,
lecz jak stwierdził Giga( wybrany jako najlepszy zawodnik meczu) nie będzie naszym siatkarzom łatwiej.
Jako ciekawostka dostam Giba po meczu oddał swoją koszulkę niepełnosprawnemu chłopcu. Giba jako chłopiec chorował na zółtaczkę , skąd ta pomoc związana z ŚP Agatą Mróz...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Wlazły: W Bełchatowie zbudujemy potęgę

niedziela, 17 maja 2009 10:47
  

W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" kapitan PGE Skry Mariusz Wlazły mówi o zdrowiu, reprezentacji i tłumaczy, dlaczego zostaje w Bełchatowie.

PRZEGLĄD SPORTOWY: Rozmowy z panem nie sposób nie zacząć od pytania o zdrowie. Czy z kolanami i mięśniami jest wszystko w porządku?
MARIUSZ WLAZŁY:
Nie jest dobrze, jak zwykle niestety. W poniedziałek zacznę we Wrocławiu dwutygodniową rehabilitację, po której lekarze zadecydują, co ze mną dalej robić. Muszę najpierw przejść pewien etap, a potem czekać, co pokażą wyniki badań kolana. Od nich będzie zależał wybór późniejszej metody leczenia.


PS: Problem jest poważny?
Bardzo. Mam nadzieję, że rehabilitacja przebiegnie tak, bym był w stanie normalnie funkcjonować. Liczę, że obędzie się bez operacji, bo to duża ingerencja w organizm. Po takich poważnych zabiegach człowiek nie zawsze wraca do pełni zdrowia. U mnie to wszystko byłoby jeszcze bardziej ryzykowne, bo nie mówimy o prostym zabiegu, zwykłej artroskopii, a o operacji na otwartym kolanie.


PS: Czy to oznacza, że nie zagra pan nie tylko w Lidze Światowej, ale także we wrześniowych mistrzostwach Europy?

O Euro nie chcę teraz mówić i nawet nie mogę. Ciężko przewidzieć, co będzie we wrześniu, nie wybiegam tak daleko. Ale bardzo bym chciał zagrać w Turcji i zrobię wszystko, by tak się stało. Wierzę, że będzie to możliwe, ale odpowiedź poznamy za kilka tygodni.


PS: PGE Skra zapewniła panu spokojną rehabilitację i już teraz zaoferowała podpisany w poniedziałek nowy kontrakt, do 2011 roku. Zdrowie było jednym z czynników, który wpłynął na pana decyzję czy też ceni pan sobie wygodne życie w Bełchatowie? Znów nie brakuje opinii, że nie ma pan ambicji i dlatego zostaje w Polsce, zamiast szukać nowych wyzwań w lepszych ligach...
Długo już jestem w tym klubie i nie chcę go zmieniać. Moja decyzja była przemyślana, jest konsekwencją tego, co się dzieje. Nie mówię tylko o zdrowiu, ale przede wszystkim o tym, że mierzymy w zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Chcemy wygrać te rozgrywki i wierzę, że możemy to zrobić. Każdy z nas chciałby jeszcze mocniej tam zaistnieć i grać o najwyższe cele. Do tego dążymy. Jeśli więc decyzję o pozostaniu w klubie, który się wzmacnia, chce wygrywać w Europie i budować swoją potęgę, ktoś określa jako brak ambicji, to... ja już nie mam argumentów. Ambicję zaś mam.


PS: A może obawia się pan sprawdzianu we włoskiej Serie A1 lub rosyjskiej Superlidze? Tam miałby pan więcej trudnych meczów, więcej lepszych rywali.
Wiele klubów z Włoch i Rosji może tylko pozazdrościć Skrze poziomu organizacyjnego i sportowego. Spójrzmy na ostatni sezon, w którym Sparkling Milano wszedł do ligi, a potem zbankrutował. Spytajcie Łukasza Kadziewicza, czy lepiej jest w Polsce, czy tam. Nie obawiam się wyjazdu, ale moje ambicje mogę realizować w Skrze, walcząc o triumf w Lidze Mistrzów i grając tam przeciwko najlepszym zawodnikom świata. Co to za ambicja iść do średniego klubu we Włoszech lub Rosji i bić się o piąte miejsce w lidze? Ja chcę grać o pierwsze miejsce w Europie i Skra daje mi tę możliwość co roku, gwarantuje szansę na taki sukces. Wyjeżdżając, mógłbym nie trafić do Ligi Mistrzów i nie grać przeciwko największym gwiazdom. A ja chcę jeszcze mocniej zaistnieć w najlepszych rozgrywkach i częściej przeżywać takie chwile, jak ta po wyeliminowaniu Dynama Moskwa. Ten zespół przegrał tylko jeden mecz w rozgrywkach, a jednak z nich odpadł. To pokazuje, jaka jest skala ich trudności.


PS: Ładnie to brzmi, ale panu po prostu odpowiada to, jak troszczy się o pana Skra, jaki parasol nad panem roztacza.
A co w tym dziwnego? Jeśli gdzie indziej nie dostałbym wsparcia od klubu, to oznaczałoby, że ten klub mnie nie szanuje. Dziwi się pan, że cieszę się, że w Skrze wszyscy pomagają mi dbać o zdrowie? Panu by się to nie podobało? Powtórzę jednak raz jeszcze: widzę możliwość rozwoju w Bełchatowie i dlatego tu zostaję.


PS: Uważa pan, że jest pan lepszym zawodnikiem niż rok, dwa lata temu? Michał Winiarski wybrał inną drogę i jego postępy widzą wszyscy.
Tego sezonu w ogóle nie biorę pod uwagę. Zdrowotnie był koszmarny, chciałem tylko dotrwać do końca. Odliczałem dni, tygodnie i miesiące do jego zakończenia. A co do pytania, wyciągam wiele doświadczenia z każdego meczu i dzięki temu oraz pracy z Danielem Castellanim moje możliwości się poprawiły. Ja nie jestem przyjmującym, przeskoku, jak Michał, nie zrobię. Biorąc pod uwagę pozycję, na której gra, wyjazd do Włoch mu się opłacał, bo tam każdy zawodnik ma bardzo dobrą zagrywkę, z którą „Misiek" musi sobie radzić. Posmakował gry na wysokim poziomie na swojej pozycji. Na mojej nie ma aż tylu elementów do poprawy. Nie ma co tego porównywać.


PS: Jacek Nawrocki będzie w stanie jeszcze czegoś pana nauczyć? Poradzi sobie jako
pierwszy trener?

Z Jackiem będę pracował już chyba siódmy sezon. Ma wiele doświadczenia i wiedzy, jest gotowy prowadzić zespół. Moim zdaniem da sobie radę, a ja nadal będę się rozwijał. Ale zweryfikuje go liga.


PS: Tak, jak zweryfikowała pana jako kapitana zespołu. Odczuwał pan różnicę na boisku, mając podkreślony numer na koszulce?

Na początku była różnica, dziwnie się czułem. Wcześniej miałem tylko zdobywać punkty. Przez ten rok nabrałem nowych doświadczeń. Musiałem czasem uspokoić kolegów, co aż dziwne było, bo są starsi. Ogólnie fajna ta rola. Zła jej strona jest tylko taka, że muszę często zabrać publicznie głos, a nienawidzę przemawiać. Unikam tego, jak mogę.


PS: Jako kapitan miał pan wpływ na transfer Jakuba Novotnego? To pana zdaniem drugi atakujący PlusLigi?
Nie rozpatrywałbym tego w kategoriach jakiegoś rankingu. Facet na pewno jest skuteczny. Pytano mnie, czy widziałbym go w zespole. Jestem zadowolony, że do nas dołączy. Tym bardziej że nie wiadomo, jak długo potrwa moja rehabilitacja. Z Jakubem możemy współpracować przez cały sezon, meczów będzie bardzo dużo, a trener będzie miał furtkę, gdybym ja nie mógł właściwie funkcjonować. Proszę mnie dobrze zrozumieć: nie wykluczam, że Kuba Jarosz też by sobie poradził, ale jemu potrzeba teraz doświadczenia, które Novotny już ma. Przy umiejętnościach, które Kuba u nas udoskonalił, teraz potrzeba mu praktyki i będzie bardzo groźnym siatkarzem. Ale u nas nie miałby miejsca na błędy. Transfer Novotnego i jemu może wyjść więc na dobre, bo zacznie gdzieś regularnie grać.


PS: Będzie też grał w kadrze. Reprezentacja poradzi sobie bez pana i innych doświadczonych zawodników?

Co do kadry, to ja tego roku nie brałbym pod uwagę. Rozmawiałem z Danielem i wywnioskowałem, że on myśli przede wszystkim o igrzyskach w Londynie. Dlatego teraz, na tę Ligę Światową, trzon zespołu tworzą młodzi zawodnicy. Ha, fajnie brzmi, to „młodzi" z mojej strony.... Sam niedawno jeszcze byłem młody. Wracając jednak do Daniela i jego zespołu, on chce ograć nowych zawodników, wiele ich nauczyć, pokazać, jak walczy się pod presją. Oni muszą nabrać doświadczenia. Bo podczas igrzysk w Londynie ja będę miał 30 lat, a Kuba Jarosz i Bartek Kurek po 26. Oni będą ważnymi zawodnikami, jak ja i Michał Winiarski w Pekinie. Teraz jest czas wymiany pokoleń w naszej siatkówce. Daniel wie, że musi to poukładać i wierzę, że dobrze sobie z tym poradzi. Wiele meczów pewnie przegra, ale i wiele wygra, ostatecznie osiągnie jednak swój cel. Ja w niego wierzę, chciałbym, by uwierzyli też kibice. Castellani wie, co robi. Dajmy mu kredyt zaufania, naprawdę warto.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

piękna wygrana:)

piątek, 12 grudnia 2008 22:36
Tak wyraźnie, jak w środę PGE Skra, żaden polski zespół ani reprezentacja nie rozbiły Rosjan od lat. Dlatego efektowne zwycięstwo bełchatowian należy docenić, bić głośno brawo, ale... go nie przeceniać - pisze "Przegląd Sportowy".

We wtorek Skra wygrała z Iskrą Odincowo 3:0 w setach do: 22, 22 i 17.


Sytuacja w grupie F Ligi Mistrzów nadal jest skomplikowana. Polacy zajmują pierwszą pozycję i mają dwa zwycięstwa. Mimo to, mogą cały czas skończyć rozgrywki na czwartym miejscu, a każdy rywal jest silny!


Macie świetnych zawodników, bardzo dobrą reprezentację. No i tych niesamowitych kibiców. Naprawdę, wy Polacy nie musicie mieć żadnych kompleksów" - mówi DZIENNIKOWI Brazylijczyk Giba, przyjmujący Iskry Odińcowo.


Skra i Iskra to faworyci Ligi Mistrzów?



Jedni z faworytów. Ale we współczesnej siatkówce coraz trudniej o zdecydowanych faworytów. O mojej Brazylii od lat mówi się, że jest zawsze faworytem, a przecież w tym roku przegraliśmy w Lidze Światowej i w finale olimpijskim. Srebrny medal to wprawdzie też znaczące osiągnięcie, ale oczekiwaliśmy więcej. Coraz częściej o wyniku decydują zaledwie dwie piłki, sama końcówka, czasem ułamek szczęścia. Ale my w Łodzi nie przegraliśmy z powodu braku szczęścia - tego dnia Skra była po prostu zdecydowanie lepsza, a my zagraliśmy słabo. Także ja. Nie ma co ukrywać - powinienem był bardziej pomóc drużynie.

Czy polski zespół zaskoczył was swoją grą?

Byliśmy trochę zaskoczeni oprawą i ilością kibiców. Nie byliśmy na to przygotowani choć powinniśmy być. Bełchatów to znane w Europie siatkarskie miasto. Jesteście silniejsi niż w zeszłym sezonie. Także wasza reprezentacja jest bardzo mocna. Możecie wiele osiągnąć i jestem pewien że zagram jeszcze kilka ważnych meczów przeciwko Polsce.

Pana zdaniem atakujący Skry Mariusz Wlazły robi postępy, czy nie poprawia już swojej gry?

Wlazły to już klasa światowa. Bardzo trudny rywal, jeden z najlepszych atakujących, którzy grają w siatkówkę. Ale inni siatkarze Skry też są znakomici. Falasca, Antiga no i Dawid Murek którego znam jeszcze z Ligi Włoskiej. Świetni zawodnicy. Ale nie tylko oni decydują o sile drużyny. Są jeszcze wasi wspaniali kibice.. Naprawdę nie musicie mieć żadnych kompleksów.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

:)

niedziela, 12 października 2008 0:23

seniorzy, plusliga - Mariusz Wlazły: Piłka się mnie nie słucha
Złamany palec musiał się zagoić. Dopiero od tygodnia uczestniczę w pełnym wymiarze w treningach i na razie piłka się mnie nie słucha - mówi w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" najlepszy polski siatkarz ostatnich lat - Mariusz Wlazły.

Przegląd Sportowy:

Za kilka dni rusza PlusLiga, której Skra jest faworytem. Czy rzeczywiście ekstraklasa siatkarzy zostanie zdominowana przez pański zespół?


Mariusz Wlazły:

- Rzeczywiście, mamy mocniejszy skład niż przed rokiem, ale to nie znaczy, że już należy nam zawiesić złote medale na szyi. Inne zespoły też się wzmocniły i moim zdaniem w tym sezonie liga będzie bardziej wyrównana niż ostatnio. Oczywiście będziemy chcieli wygrać ze wszystkimi, ale też każdy będzie chciał nas pokonać w myśl zasady bij mistrza. (...)

Pana zmiennik Jakub Jarosz jest uznawany za wielki talent, ale czy będzie mieć szansę go pokazać? Trudno z panem rywalizować.


- Spokojnie, ja dopiero wchodzę do gry po kontuzji. Przez ponad sześć tygodni nie miałem piłki w rękach. Złamany palec musiał się zagoić. Dopiero od tygodnia uczestniczę w pełnym wymiarze w treningach i na razie piłka się mnie nie słucha. Jeszcze daleko mi do optymalnej formy. Trener to widzi i myślę, że da pograć Kubie.

 

Mariusz Wlazły (fot. Reprezentacja.net)


Czuje pan jego oddech na plecach?


- Zdecydowanie. Jest ode mnie młodszy i ma mniej doświadczenia, ale wielki talent. Ma w sobie pasję grania, jestem pod wrażeniem jego postawy. Pozytywne jest to, że szybko się uczy. Uwagi trenera nie wylatują mu drugim uchem. Podobnie jest z Bartkiem Kurkiem. Obaj dzięki Castellaniemu robią spore postępy.

W drużynie Skry na rozegraniu pojawił się Miguel Angel Falasca. Czy zdążył już pan zgrać się z Hiszpanem?


- Jeszcze nie. On gra szybką piłkę, ja wolę atakować z wyższego rozegrania. Na razie mało ze sobą ćwiczyliśmy i potrzebujemy czasu, by dobrze się rozumieć na boisku. Lepiej radzi sobie Kuba. Naprawdę dobrze wygląda ich wspólna gra. Ale ja nigdzie się nie spieszę, powoli pracuję nad zgraniem się z Falascą. (...)

Na początku przyszłego roku urodzi się panu syn, czego serdecznie gratulujemy. Czy już wybrał pan wspólnie z żoną imię dla niego?


- Jeszcze nie, ale nie chciałbym mówić o moich prywatnych sprawach. igrzysk olimpijskich w Pekinie Mariusz Wlazły złamał palec. Mimo to zagrał w dwóch kolejnych spotkaniach. Niestety, uraz się pogłębił i atakujący PGE Skry musiał pauzować przez kilka tygodni. W sobotę po raz pierwszy po powrocie z Chin zagrał w meczu, w którym mistrzowie Polski pokonali


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Polscy siatkarze prezentują na olimpiadze świetną forme. Dzisiaj wygrali trzeci mecz i tym samym przejdą do następnego etapu:))

czwartek, 14 sierpnia 2008 15:05

Trzeci mecz i trzecie zwycięstwo! Po niesamowicie emocjonującym, zaciętym meczu polscy siatkarze pokonali Serbów 3:1. Polacy grali jak zaczarowani, ich świetna gra była spowodowana tym ze niegrała tylko jedna osoba i nie uodrębniały się jednoski, cała druzyna , wszyscy grali super. Mam nadzieje ze w czwartym meczu pokonamy Rosje;D i wrócimy z medalami . Najlepiej złotymi:D

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

wszystkiego najlepszego;*

poniedziałek, 04 sierpnia 2008 16:28

Dzisiaj swoje 25 urodziny obchodzi atakujący skry Bełchatów Mariusz Wlazły, z tej okazji zyczymy mu wszystkiego nasłodszego:)). A oto kilka Jego fotek z zeszłych lat:)

TAK CIESZYŁ SIĘ Z EKIPĄ Z UDANYCH AKCJI..

 

 TU W CZASIĘ ATAKU...

 OMIJA PODWÓJNY BLOK...

A TERAZ SAM BLOKUJE;)

 

PRZYJĘCIE

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

ajjjjjjjj

piątek, 25 lipca 2008 0:23

Polscy siatkarze już w pierwszym meczu turnieju finałowego Ligi Światowej 2008 zgotowali swoim kibicom niezły horror. Niestety, nie zakończył się on szczęśliwie. Po niezwykle dramatycznym spotkaniu biało-czerwoni ulegli zespołowi Stanów Zjednoczonych 2:3. Moim zdaniem gdyby nie podwója zmiana w trzecim secie, która jest dla mnie niezrozumiała wygralibysmy tego seta i mielibyśmy większe szanse na wygraną.. ale niestety. Mam nadzieje ze reprezentacje Serbi pokonamy 3;0;)

          MARIUSZ ZAGRAŁ SUPER MECZ, OGÓLNIE SPODKANIE BYŁO NA WIELKIM POZIOMIE..

Mimo że reprezentacja Polski nie zdołała pokonać USA w pierwszym meczu finału Ligi Światowej, Mariusz Wlazły dokonał wyczynu godnego uwagi.



Polski atakujący stawiał czoła Amerykanom praktycznie w pojedynkę. Na 48 wystawionych do niego piłek skończył aż 27, dołożył do tego dwa asy serwisowe i dwa bloki. Fakt, że meczu nie udało się wygrać nie jest absolutnie jego winą.

Mariusz Wlazły atakował ze skutecznością przeszło 56% i zajmuje w klasyfikacji najskuteczniejszych "bombardierów" turnieju finałowego LŚ drugie miejsce, za Brazylijczykiem Dante Amaralem. Zdobył jednak najwięcej punktów - w tej klasyfikacji prowadzi.

Polska - USA

ATAK

próby: 8+7+17+7+9 = 48
punkty: 3+7+10+3+4 = 27
błędy: 1+0+0+0+0 = 1
zablokowane: 1+0+2+2+3 = 8
skuteczność: 56,25%

ZAGRYWKA

próby: 3+6+3+5+4 = 21
punkty: 0+0+0+2+0 = 2
błędy: 1+0+3+2+1 = 7

BLOK

punkty: 1+0+0+1 = 2

PRZYJĘCIE

próby: 0+0+1+0+0 = 1
razem: 31 punktów!

JEST TEZ BARDZO ZŁA WIADOMOŚĆ...

Środkowy reprezentacji Polski Łukasz Kadziewicz doznał kontuzji podczas przegranego przez Polaków (2:3) meczu ze Stanami Zjednoczonymi.

Polski siatkarz słaniając się na nogach i trzymając za plecy zszedł z boiska po jednej z akcji pierwszego seta. Nie wiadomo jak dotąd do końca co dzieje się z Kadziewiczem i czy kontuzja wykluczy go z udziału w Igrzyskach Olimpijskich - pierwsze diagnozy wskazują na kontuzję odcinka lędźwiowego kręgosłupa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Polska poraz kolejny pokonała Egipt:))

sobota, 19 lipca 2008 22:07
W drugim spotkaniu rozgrywanym tym razem w Bydgoszczy i ostatnim grupowym w ramach Ligi Światowej reprezentacja Polski pokonała Egipt 3:1 (25:20; 25:23; 23:25; 25:23). Polacy wygrali sześć na sześć spotkań w kraju.

W drugim spotkaniu przeciwko reprezentacji Egiptu w pierwszej szóstce nie wystąpił Mariusz Wlazły. Raul Lozano mając komfort w postaci awansu do finału, pozwolił odpocząć swojemu podstawowemu atakującemu. Jednak jego zmiennik - Piotr Gruszka był dziś bardzo skuteczny w ataku.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

LM

piątek, 11 lipca 2008 22:50

Siatkarska reprezentacja Polski wygrała w Łodzi z Japonią 3:1 (21:25, 25:22, 25:18, 25:18) w swoim dziewiątym meczu w tegorocznej Lidze Światowej.

Gra po obuch stronach była bardzo ineresująca, wiele pięknych akcji  oraz udział w meczu prawię wszystkich siatkarzy z reprezenatcji Polski.

W czwartym a zarazem ostatnim secie nasi rodacy pokazali wielką klase i ograli przeciwników do 18.

Siatkarzem meczu został oczywiście Mariusz Wlazły, który bardzo dobrze spisywał się dziś na boisku:)).

 

fotki z meczów w Katowicach:)) jakoś tak wyszło ze same bloki:O

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

radość z wygranych eliminacji przyćmiła tragedia.........

sobota, 07 czerwca 2008 16:30

 Najpierw młodo zmarł Arek Gołaś , teraz Agata Mróz. która wiele lat walczyła z białaczką. juz tyle przeszła , była nadzieja na to ze przezyje jeszcze wiele pięknych lat, ale niestety zycie jest brutalne i niemamy na wiele rzeczy wpływu. Spoczywaj w pokoju, my kibice nie zapomnimy o Tobie[*][*][*]

Pozostanie w naszej pamięci na zawsze....

 

4 czerwca 2008

- Radość po naszym awansie do Igrzysk Olimpijskich okryta została smutkiem po ogromnej stracie, jakiej doznaliśmy dzisiaj - piszą w oficjalnym oświadczeniu polskie reprezentacje siatkarzy i siatkarek.

Odejście Agaty, która była dla nas nie tylko koleżanką z parkietu, ale i przyjacielem, a nade wszystko wzorem człowieka, który nigdy się nie poddaje, jest dla nas ogromnym ciosem.

Jej postawa i walka dodawała nam sił i wiary w to, że i my możemy wygrywać. Każde nasze zwycięstwo było i Jej wygraną, każdy Jej sukces w walce o powrót do zdrowia był naszym zwycięstwem.

Teraz, łącząc się w bólu z Jej Najbliższymi, chcemy by nadal wygrywała z nami. My będziemy to czynić dla Niej!

Agato! Będziemy grać dla Ciebie tak, jak gramy dla Arka i wiemy, że wspólnie z Nim patrzysz na nas i kibicujesz, jak my kibicowaliśmy Tobie w Twoim Najważniejszym meczu.

Zawodniczki, Zawodnicy i Sztaby Szkoleniowe Reprezentacji Polski Siatkarek i Siatkarzy

Agata Mróz-Olszewska(1982-2008)
Agata Mróz-Olszewska
(1982-2008)

W wieku 26 lat we Wrocławiu zmarła polska siatkarka, złota medalistka mistrzostw Europy Agata Mróz-Olszewska. W ostatnich dniach swojego życia była ona nieprzytomna, a w nocy z 3 na 4 czerwca 2008 przewieziono ją do innego szpitala. Zmarła o godzinie 10.00 w wyniku zakażenia septycznego.

Agata Mróz była dwukrotną złotą medalistką mistrzostw Europy (w 2003 i 2005 roku). Od 2006 roku grała w hiszpańskim zespole Gruppo Murcia 2002. W 2007 roku ze względu na stan zdrowia musiała przerwać karierę sportową. Siatkarka zmagała się z białaczką od 17 roku życia, 22 maja przeszła przeszczep szpiku kostnego. Osierociła dwumiesięczną córkę.

 

Agata Mróz-Olszewska (ur. 7 kwietnia 1982 w Dąbrowie Tarnowskiej, zm. 4 czerwca 2008 we Wrocławiu – polska siatkarka, reprezentantka Polski, zdobywczyni złotych medali na Mistrzostwach Europy w piłce siatkowej kobiet w 2003 i 2005.

Odznaczenia

Prezydent Lech Kaczyński zmarłej siatkarce nadał pośmiertnie Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski

Kluby

Osiągnięcia klubowe

Osiągnięcia reprezentacyjne

  • 2003, 2005 – złoty medal mistrzostw Europy

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Polska w Pekinie :):):)))))))))))))))))))

niedziela, 01 czerwca 2008 20:00

Reprezentacja Polski w siatkówce awansowała do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Po pokonaniu Portugalii 3:0 Polacy zapewnili sobie olimpijski awans.

 to było piękne!!! emocje do samego konca:)


Kwalifikacje IO, Espinho
Polska - Portugalia 3:0 (25:21, 25:19, 26:24)

Polska: Paweł Zagumny (1), Michał Winiarski (8), Sebastian Świderski (13), Mariusz Wlazły (13), Łukasz Kadziewicz (6), Daniel Pliński (5), Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Piotr Gruszka (1), Paweł Woicki.


Portugalia: Nuno Pinheiro (1), Flavio Cruz (9), Rui Santos (3), Joao Jose (9), Andre Lopes (6), Hugo Gaspar (6), Carlos Teixeira (libero) oraz Joao Malveiro (1), Roberto Reis (2), Valdir Sequeira (4).


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

3/3 :)

niedziela, 18 maja 2008 21:57

PAP | 2008.05.18 20:00 Reprezentacja Polski mężczyzn w siatkówce, która w niedzielę w Olsztynie wygrała mecz z Węgrami (3:0) i tym samym zajęła pierwsze miejsce w turnieju eliminacyjnym grupy F do mistrzostw Europy, zadedykowała swoje zwycięstwo Arkadiuszowi Gołasiowi. Kapitan polskiego zespołu, Piotr Gruszka, po meczu powiedział, że zwycięstwo w memoriale Wagnera cieszy go bardzo m.in. z tego powodu, że "tak jak sobie obiecaliśmy kiedyś, jesteśmy na podium i turniej dedykujemy Arkowi. Cieszę się, że mogę powiedzieć te słowa" - zaznaczył Gruszka.

Podsumowując turniej Gruszka podkreślił, że służył on zgraniu zespołu. "Szukamy ciągle sposobu, żeby jak najlepiej ten zespół funkcjonował i myślę, że z meczu na mecz to wygląda coraz lepiej" - zaznaczył Gruszka.

W podobnym tonie wypowiadał się także trener Raul Lozano.

"To jest cały czas nasz etap przygotowań, to wszystko, te mecze, to są etapy na drodze. Kolejnym będzie Estonia i potem Portugalia - tam chcemy być w jak najlepszej kondycji" -powiedział Lozano.

Trener przyznał, że reprezentacja Polski przed rozgrywkami w Portugalii musi m.in. "poprawić automatyzm działania". Dodał, że temu służyły m.in. zmiany rozgrywających. "Każdy rozgrywający ma swój styl i jego zmiana wprowadza brak precyzji w ataku. To właśnie musimy i możemy poprawić - automatyzm w grze zespołu" - zaznaczył Lozano.

Paweł Woicki, najlepszy rozgrywający turnieju w Olsztynie powiedział, że choć "wynik turnieju mówi sam za siebie" to nie jest do końca zadowolony ze swojej gry. "Jest wiele rzeczy, mankamentów, nad którymi muszę pracować, są kolejne cele, rzeczy, które muszę poprawiać" - powiedział Woicki.

Trener Raul Lozano po zakończeniu turnieju w Olsztynie, poinformował, że teraz szesnastu zawodników będzie trenowało w Warszawie i z nich wyłoni "12" na turniej w Tallinie. Lozano zaznaczył, że ma nadzieję, iż w tej grupie będą kontuzjowani zawodnicy, którzy nie grali w Olsztynie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

liga światowa

czwartek, 01 maja 2008 15:09

Kadra polskich siatkarzy na Ligę Światową 2008:)

rozgrywający:
Paweł Zagumny, Łukasz Żygadło, Paweł Woicki

przyjmujący:
Piotr Gruszka, Michał Winiarski, Krzysztof Gierczyński,
Marcin Wika, Sebastian Świderski, Bartosz Kurek,
Zbigniew Bartman, Michał Bąkiewicz

atakujący:
Mariusz Wlazły

środkowi bloku:
Daniel Pliński, Wojciech Grzyb, Marcin Możdżonek,
Łukasz Kadziewicz, Piotr Nowakowski

libero:
Krzysztof Ignaczak, Piotr Gacek

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

liga światowa

czwartek, 01 maja 2008 15:09

Kadra polskich siatkarzy na Ligę Światową 2008:)

rozgrywający:
Paweł Zagumny, Łukasz Żygadło, Paweł Woicki

przyjmujący:
Piotr Gruszka, Michał Winiarski, Krzysztof Gierczyński,
Marcin Wika, Sebastian Świderski, Bartosz Kurek,
Zbigniew Bartman, Michał Bąkiewicz

atakujący:
Mariusz Wlazły

środkowi bloku:
Daniel Pliński, Wojciech Grzyb, Marcin Możdżonek,
Łukasz Kadziewicz, Piotr Nowakowski

libero:
Krzysztof Ignaczak, Piotr Gacek

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

sss

niedziela, 13 kwietnia 2008 11:17

PGE Skra Bełchatów po raz drugi nie dała szans Wkręt-Metowi Domeksowi AZS-owi Częstochowa w finale PLS. Mistrzowie Polski wygrali w piątek 3:0 i prowadzą w serii już 2-0. Kolejny, być może decydujący mecz, odbędzie się 16 kwietnia w Częstochowie.

Najlepszym zawodnikiem pojedynku został wybrany Daniel Pliński, ale zwycięstwo najbardziej ucieszyło Jannego Heikkinena, który w piątek świętował 32. urodziny. Do czwartego z rzędu tytułu mistrzowskiego brakuje bełchatowianom jednego zwycięstwa.

W ataku Piotr Gruszka

Spotkanie w Bełchatowie obserwowali trenerzy reprezentacji Polski Raul Lozano i Alojzy Świderek.

PGE Skra Bełchatów - Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa 3:0 (25:21, 25:16, 25:12)

PGE Skra: Dobrowolski, Wlazły, Heikkinen, Pliński, Gruszka, Antiga, Lewis (libero) oraz Neroj, Bąkiewicz, K. Stelmach.

Wkręt-Met: Woicki, Billings, Szczerbaniuk, Nowakowski, Wika, Gierczyński, Gacek (libero) oraz A. Stelmach, Janeczek, Gradowski.

Stan serii (do trzech zwycięstw) 2-0.

o 3. miejsce:

Jastrzębski Węgiel - Mlekpol AZS Olsztyn 1:3 (22:25, 27:29, 25:18, 15:25)

Jastrzębski Węgiel: N.Iwanow, Murek, J. Iwanow, Prygiel, Rafa, Jurkiewicz, Rusek (libero) oraz Yudin, Łomacz, Czarnowski.

Mlekpol: Zagumny, Grzyb, Andrae, Szymański, Ruciak, Możdżonek, Lambourne (libero) oraz Tanik, Lubiejewski.

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 0-2.

o 5. miejsce:

Zaksa Kędzierzyn-Koźle - Asseco Resovia 0:3 (15:25, 19:25, 23:25)

Stan rywalizacji play off (do dwóch zwycięstw) 0-1.

o 7. miejsce:

Płomień Sosnowiec - Jadar Sport Radom 3:0 (25:13, 26:24, 25:23)

Stan rywalizacji play off (do dwóch zwycięstw) 1-0.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Skra Bełchatów kontra gwiazdy Dynama

sobota, 29 marca 2008 13:09
Meczem Dynama TattransGaz Kazań i PGE Skry Bełchatów rozpocznie się tegoroczny Final Four siatkarskiej Ligi Mistrzów. Teoretycznie mistrz Polski jest w tej rywalizacji bez szans.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

następny pech//

piątek, 29 lutego 2008 15:40
Nieszczęścia chodzą parami. To powiedzenie sprawdziło się w przypadku Mileny Sadurek. Rozgrywająca reprezentacji siatkarek nie zdążyła jeszcze wyleczyć kontuzji dłoni, gdy w ligowym meczu złapały ją skurcze i nie mogła zejść z boiska o własnych siłach.

"Nie ma żadnego skręcenia. To tylko skurcze. Będę mogła zagrać w następnym meczu" - uspokaja kibiców i trenera kadry Sadurek.
  


Sadurek wróciła do gry po dwóch tygodniach przerwy. Tyle czasu potrzebowała, żeby wygoiła się jej rana dłoni. Rozcięła sobie ją... przy zmywaniu naczyń, kiedy pękła szklanka. Założono jej wówczas osiem szwów. Kilka dni temu szwy zostały ściągnięte, ale piłki siatkarka nie mogła jeszcze odbijać.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Olsztyn

piątek, 29 lutego 2008 15:37
Jak polecą głowy, AZS będzie zdrowy" - pisali kibice Mlekpolu Olsztyn na transparentach podczas ostatniego meczu ligowego, przegranego w fatalnym stylu z Jadarem. A że to nie była pierwsza tego typu wpadka faworyta, męską decyzję podjął trener "Akademików" Ireneusz Mazur (51 l.), podając się do dymisji. Na razie zespołem będzie kierował jego asystent Mariusz Sordyl. Wróble ćwierkają, że do Olsztyna trafi w przyszłym tygodniu Jan Such, który w trakcie sezonu pożegnał się z Resovią.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Mariusz zmiennikiem Piotrka?????????

środa, 06 lutego 2008 17:02
"Przegląd Sportowy" dotarł do planów, które sztab reprezentacji przedstawił Wydziałowi Szkolenia PZPS. Jest w nim sensacyjna decyzja - Mariusz Wlazły ma być zmiennikiem przestawionego na pozycję w ataku Piotra Gruszki.

To był szok. Wszystkich nas zatkało, gdy to usłyszeliśmy z ust trenera Alojzego Świderka, który w imieniu Raula Lozano zdawał Wydziałowi Szkolenia raport po turnieju w Izmirze. Ja się załamałem - mówi nam jeden z członków Wydziału, trener siatkarski. Mówi anonimowo, bo Argentyńczykowi większość osób w PZPS woli się nie przeciwstawiać. Szok nie minął, gdy szkoleniowcy usłyszeli kolejne plany i opinie sztabu reprezentacji Polski na temat pozycji atakującego: "Jak Wlazły przez niski próg bólowy poinformuje, że nie może grać, to automatycznie nie ma Szymańskiego", "Prygiel jest zawodnikiem przeciętnym, co potwierdzają statystyki".

Na pewno? Według statystyk PLS pominięty przy powołaniach Prygiel jest 3. w rankingu najlepiej atakujących i 2. w klasyfikacji zagrywających. Wiele razy wraz z Dawidem Murkiem przesądzał o korzystnych wynikach. Murek nie ma zresztą wątpliwości: - Robert kadrze by się przydał - mówi.

Selekcjoner pomijając Prygla i Szymańskiego planuje, by w walce o igrzyska olimpijskie i podczas turnieju w Pekinie pierwszym atakującym był... Piotr Gruszka! Na tej pozycji od paru lat gra on tylko w sytuacjach awaryjnych. Teraz ma się to zmienić, a Wlazły, nominowany do nagrody MVP mistrzostw świata w 2006 roku i wybrany najlepszym atakującym Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie, ma być - według Lozano - tylko zmiennikiem!
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

hym

niedziela, 03 lutego 2008 19:01
W ostatnich latach siatkówka kojarzyła się łodzianom z Ligą Światową. Co roku dwa spotkania reprezentacji Polski gromadziły w sumie w hali sportowej ponad 20 tys. kibiców, którzy wspaniale dopingowali swoich ulubieńców. Liga Światowa to jednak impreza komercyjna. Co innego Liga Mistrzów, najbardziej prestiżowe rozgrywki klubowe w Europie. Przez kilka dni oczy wszystkich siatkarskich kibiców w Europie będą skierowane na Łódź. Na pewno napiszą o tym gazety we Włoszech, Francji, Rosji, Niemczech, Grecji czy w krajach bałkańskich. Bo wszędzie tam siatkówka jest bardzo popularną dyscypliną. Bez finału z udziałem Skry o takiej promocji miasto mogłoby tylko pomarzyć.

O tym, że Skra planuje zorganizować Final Four, poinformowaliśmy jako pierwsi. Na taki pomysł wpadli szefowie klubu już rok temu, ale wtedy większą siłę przebicia miała Moskwa. Wcześniej był to Rzym, Mediolan czy Saloniki. - Lobbowanie zaczęliśmy już w czerwcu - opowiada Mirosław Przedpełski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej. - Było ciężko, bo poważnym przeciwnikiem były Ateny. Ale gdy zobaczyli naszą ofertę, to zrezygnowali. Była przygotowana superprofesjonalnie.

Ale Final Four to nie tylko zabiegi dyplomatyczne. Potrzeba bowiem sporo pieniędzy. W Skrze wyliczyli, że turniej kosztuje ok. 1,6 mln zł. Choć klub z Bełchatowa uważany jest za najzamożniejszy w kraju, to nie stać go na wyłożenie takiej sumy. Zbieraniem funduszy zajęli się prezes PGE Skry Konrad Piechocki i wiceprezes PZPS Bogusław Adamski, łodzianin. - Nie udałoby się to bez pomocy władz Łodzi - powiada Adamski. - Dzięki Mieczysławowi Nowickiemu [szef wydziału sportu UMŁ - jar], w ciągu godziny udało się zwolnić halę, bo w tym samym czasie planowane były targi. Chciałem jednak podkreślić wielką rolę, jaką odegrał prezes Przedpełski. Bez niego nie byłoby Final Four w Polsce.

Pomoc finansową obiecał urząd marszałkowski, który słusznie uważa, że tak wielka impreza będzie świetną promocją nie tylko klubu czy miasta, ale całego regionu łódzkiego. Trzeba bowiem sfinansować pobyt wszystkich uczestników imprezy, a więc drużyn, sędziów i oficjeli. To nie koniec, bo za samo prawo do organizacji trzeba było zapłacić 200 tys. euro. - Na szczęście odpadną nam koszty wyjazdu na dwa mecze eliminacyjne, bo mamy zapewniony występ w finale. Poza tym wesprą nas sponsorzy - opowiada Edward Maruszak, prezes rady nadzorczej PGE Skry.

- Obiecałem w europejskiej federacji, że zrobimy taką imprezę, jakiej jeszcze nikt nie widział - zapowiada Przedpełski. - Wykorzystamy ją do promocji mistrzostw Europy kobiet, które za rok rozegrane zostaną w Łodzi.

Ale zabiegi dyplomatyczne nic by nie dały, gdyby drużyna Skry nie zajęła drugiego miejsca w grupie. Bo to był ostatni warunek przyznania finału. Siatkarze nie zawiedli i naprawili to, co popsuli niespodziewaną porażką z Panathinaikosem Ateny we własnej hali. Wyszli na boisko tak zmobilizowani, że w dwóch setach zmietli z boiska mistrza Czarnogóry. Tyle było potrzeba, by zapewnić sobie awans. Później Daniel Castellani i Jacek Nawrocki dali szansę rezerwowym, którzy przez dwie kolejne partie myśleli już chyba o Final Four, bo przegrali z Buducnostią. Jednak w tie-breaku znów zobaczyliśmy Skrę z charakterem, która nie dała gospodarzom żadnych szans.

- Konradzie, nie martw się o to, zagramy w Łodzi o złoto - taką piosenkę zaśpiewali prezesowi PGE Skry, bełchatowscy kibice, po zakończeniu meczu w Podgoricy. A sam adresat mówił wzruszony: - Dla takich chwil warto żyć.

Maciej Dobrowolski, który rozegrał świetne spotkanie, przyznał, że bardzo się denerwował. - Już piąty raz gram w Lidze Mistrzów, dlatego bardzo zależało mi na pierwszym awansie do finału - mówił.

Drużyna wczoraj wieczorem wróciła do Polski, a kolejne spotkanie ligowe rozegra w poniedziałek o godz. 18.30. Jej rywalem będzie w Częstochowie Wkręt-met AZS, wicelider Polskiej Ligi Siatkówki.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

mały pokaz fotek:)

niedziela, 03 lutego 2008 18:58

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

brawo dla Świeniewicz:D:D

wtorek, 15 stycznia 2008 23:52

Świeniewicz: Bonitta się skompromitował

Co do trenerki, to niewątpliwie fachowiec, ale psycholog żaden. Żadnego porównania z Niemczykiem. Żad-ne-go! - mówi o Marco Bonittcie Dorota Świeniewicz.

Kto to jest Marco Bonitta?
Kto? Pan Nikt!

Ten Pan Nikt właśnie skreślił Panią z reprezentacji Polski. Najlepszą siatkarkę Europy, Polski, kapitana drużyny…

To dla mnie niepojęte. Powiem szczerze, że takiego typa jeszcze nigdy w życiu nie spotkałam!

Była Pani na zgrupowaniu i dzień przed wyjazdem trener zaprosił Panią na rozmowę. Jak przebiegała?

Krótko. Zapytałam, czy jadę na turniej, bo igrzyskom podporządkowałam sportowe życie. Powiedział, że nie. Że przegrałam rywalizację.

I co Pani na to?

Że jest – głupio mi to powtarzać, ale – że jest kawałkiem g...a! Wyszłam do swojego pokoju, zabrałam synka, rzeczy, no i wróciłam do domu.

Była Pani w formie?

Tak. Znam swoją wartość. Nie wyszedł mi tylko ostatni trening. Julek, roczny synek, który ze mną jeździ na zgrupowania i turnieje, miał 39 stopni gorączki. Wiem, że powinnam rozdzielić sprawy prywatne od zawodowych, ale nie umiałam się skupić tylko na odbijaniu piłki. Myślałam o nim. Bonitta te troski lekceważył. Powiedział, że dzieci zawsze chorują, że to nic wielkiego. I to mówi człowiek, który z Pucharu Świata uciekł do domu, do chorej żony, zostawił zespół na cztery mecze… Jego rodzina była wtedy ważna. A teraz moja – wcale.

Może jednak niepotrzebnie jeździła Pani na kadrę z dzieckiem?

Niczego nie żałuję. Raz synka nie zabrałam. Po kilku tygodniach wracam do domu, a Julek mnie nie poznaje, taty też, szuka oczami dziadków, którzy z nim byli! [tatą Julka jest Marek Brandt, były menedżer reprezentacji, tłumacz Bonitty – red.]. Powiedziałam sobie, że nigdy więcej rozstań. Jednak łatwo nie było. W Belgii, na mistrzostwach Europy, Bonitta chciał wyrzucić Julka z nianią z hotelu, bo nie miał gdzie położyć swoich kolesiów z Włoch, których pojawiało się coraz więcej i więcej.

Nie przesadza Pani?

Nie, bo on się kompromitował. Na przykład zatrudnił sobie Włocha na asystenta, lecz pracowała tam przecież Magda Śliwa. No to, żeby ją wywalić, ale nie dać stracić finansowo, na powrót zrobił z niej zawodniczkę na Euro, posłał na boisko, a ona zagrała – no znów muszę przeprosić, lecz tak mówią dziewczyny – figurę g...a.

Bonitta to zły trener? Zdobył z Włoszkami mistrzostwo świata!

Moim zdaniem się pogubił, stracił rozum, a teraz i chęci. Jak zaczynał, a razem z mężem pomagaliśmy mu się w Polsce zaaklimatyzować, to miał żar w oczach. Każdy trening był najważniejszy, każde zagranie omówione. Teraz to cień tamtego faceta. Głupkowate dowcipy, tak jakby tracił grunt pod nogami, bo wie, że już jest pozamiatane, że igrzyska uciekają, a po to był sprowadzony i za to dostał duże pieniądze. Co do trenerki, to niewątpliwie fachowiec, ale psycholog żaden. Żadnego porównania z Niemczykiem. Żad-ne-go!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Szymańki wyleciał....

piątek, 11 stycznia 2008 16:36

Reprezentacja już nie dla Szymańskiego

- Nie powołam już Szymańskiego. To nie jest sprawa osobista ani nic w tym rodzaju. Ten zawodnik nie szanuje ducha, który stanowi o sile reprezentacji - mówił w późny czwartkowy wieczór Raul Lozano.

- Jeśli odczuje ból, to od razu rezygnuje. Dlatego już nigdy go nie powołam - komentował selekcjoner polskich siatkarzy zachowanie atakującego AZS Olsztyn, który dzień przed ogłoszeniem kadry na olimpijskie kwalifikacje w Izmirze zgłosił kontuzję pleców. I na turniej nie pojechał.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

co się dzieje z naszymi siatkarzami???

środa, 02 stycznia 2008 20:58

Bardzo ciekawi mnie problem maszych sreberek.

Jesteśmy chyba rekordzistami w kontucjach, wszyscy najlepszi gracze mają problemy zdrowotne.

Czy to przypadek?

A może:

a) Przemęczenie.

b) Za mało pili mleka w dzieciństwie.

c) Źle dobrane ćwiczenia

d)  Za duze wymagania tyczące się ich osoby.

Mozna tak pisać bez końca... ALE JAK TEMU ZARADZIĆ???

KIEDY SKOŃCZY SIĘ TA FALA NIESZCZĘŚĆ???

MAM NADZIEJE ZE JAK NASZYBCIEJ.

Ofiarami kontucji są:

____        Michał Winiarski     -------->>>>>problemy z plecami.

 

 

 

W czasie meczu z Taranto tak zablokowało mi plecy, że nie mogłem się schylić - opowiada Winiarski. - Lekarz zalecił mi kilkudniową przerwę. Okazało się, że za wcześnie wróciłem do zajęć, bo podczas treningu sytuacja się powtórzyła.



Badania wykazały, że przyczyną kłopotów był ucisk trzech kręgów na nerwy. Winiarski znów przez kilka dni odpoczywał. - Wróciłem do zajęć i już podczas rozciągania się kolejny raz mnie zablokowało - wspomina reprezentant Polski, który opuścił trzy ostatnie mecze ligowe. - Ten uraz nie jest poważny, ale trzeba go wyleczyć do końca. Jest mało prawdopodobne, że przez tydzień wrócę do pełnej dyspozycji, skoro prawie od dwóch tygodni nie odbijałem piłki ani nie byłem na siłowni - twierdzi. - Na razie potrzebna mi jest rehabilitacja.

Winiarski bardzo chciałby pomóc kolegom w Izmirze. - Zawsze byłem do dyspozycji trenera reprezentacji, ale teraz chyba nie dam rady. Mam nadzieję, że drużyna beze mnie zapewni sobie awans do igrzysk, a jeśli nie, to w maju pomogę wywalczyć go w turnieju interkontynentalnym - deklaruje

 

_________ MAriusz Wlazły ------>>>>  skręcona noga

 

Podczas turnieju prekwalifikacyjnego na Węgrzech, skręcił nogę. Od tego czasu nie grał w siatkówkę, a dopiero przed świętami wznowił treningi. Jego trener klubowy, jest zdania, że jeśli tylko Wlazły będzie zdrowy, pomoże reprezentacji. - On zawsze po przerwach w treningu grał bardzo dobrze. Jeżeli tylko nie będzie czuł bólu, a staw skokowy nie będzie miał ograniczonego ruchu, Mariusz zagra na swoim poziomie. Zresztą nie wyobrażam sobie naszej kadry bez niego - dodał drugi szkoleniowiec mistrza Polski.

 

__________ Łukasz Kadziewcz------------------>>>  Plecy

Wicemistrz świata z powodu bólu w plecach Ne został powołany na zgrupowanie kadry Polski, które 26 grudnia rozpoczęło się w Spale

                                           ..


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

czy ktoś wogóle niema kontuzji..???:/

środa, 02 stycznia 2008 17:57

W kadrze siatkarzy wielu zawodników narzeka na kontuzje. Daniel Pliński ma jedynie drobny uraz kostki, ale pozostaje do dyspozycji Raula Lozano. Jednak jak twierdzi zawodnik w rozmowie z serwisem Reprezentacja.net, wcale nie jest powiedziane, że argentyński szkoleniowiec na niego postawi

 

Można powiedzieć, że reprezentację Polski prześladuje w tym sezonie pech. Najważniejsze turnieje podstawowi zawodnicy często musieli oglądać w telewizji. Wszystko wskazuje na to, że podczas olimpijskich kwalifikacji będzie podobnie - Tak już jest w naszym zawodzie, że są kontuzje, które spotkają praktycznie każdego. To już jest wkalkulowane w naszą profesję. Są one przykre, ale trzeba przyjąć je do wiadomości i walczyć dalej - mówi Pliński, który sam zmaga się jeszcze z drobnym urazem. - Dwa tygodnie temu podkręciłem kostkę, ale trenuję już dość normalnie, na 80 - 90% swoich możliwości, więc w ciągu kilku najbliższych dni będzie już idealnie - zapewnia.

Brak chociażby Łukasza Kadziewicza czy prawdopodobnie Michała Winiarskiego może zdecydowanie osłabić zespół, ale środkowy reprezentacji nie rozpacza. - Nie ulega wątpliwości, że są to wybitni zawodnicy i ich brak na pewno ma jakieś znaczenie. Są jednak ludzie, którzy czekają na swoją szansę i wskoczą na ich miejsce, będą chcieli się pokazać. Nikt nie pojedzie do Turcji tylko na wycieczkę. Niezależnie od tego, w jakim składzie reprezentacja Polski pojedzie do Izmiru, będzie walczyć o olimpijską kwalifikację - obiecuje Pliński.

Problemy zdrowotne Kadziewicza sprawiły, że na pozycji środkowych toczy się teraz zacięta walka o miejsce w składzie. - Ciężko mi ocenić, na kogo postawi Lozano. Myślę, że cała czwórka ma takie same szanse. Naprawdę nie wiem, czy pojadę do Turcji. Też walczę o miejsce w dwunastce. Każdy z nas daje z siebie maksimum, ponieważ w tej kadrze nie ma pewniaków - twierdzi Pliński, którego pozycja w reprezentacji wydaje się jednak raczej niezagrożona.

- Myślę, że jesteśmy wszyscy w dość dobrej formie, na treningach dobrze wypadamy. Wygląda to optymistycznie, ale wszystko zweryfikuje turniej. Treningi są na wysokim poziomie, a nasza forma sportowa nie jest zła. Zobaczymy jednak, jak to wyjdzie, kiedy przyjdzie stres -ostrożnie deklaruje reprezentant Polski. - Są to raczej treningi taktyczne. Dużo pracujemy w "szóstkach", zgrywamy się. Nie ma czasu na ciężkie treningi, ponieważ do dyspozycji mieliśmy tylko tydzień. Ćwiczymy więc krótko, ale bardzo intensywnie. Koncentrujemy się na określonych elementach - wyjaśnia Pliński.

Zanim jednak podopieczni Lozano powrócą do treningów, czekają ich dwa dni wolnego. - Dziś po obiedzie rozjeżdżamy się do domów. Sylwestra spędzę w domu z najbliższą rodziną, a w Nowy Rok około godziny 16 wsiadam do samochodu i wracam na zgrupowanie do Spały - kończy środkowy kadry.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

oj co się dzieje:(

poniedziałek, 31 grudnia 2007 23:31
Zawodnik trzeciej drużyny włoskiej Serie A od trzech tygodni ma kłopoty z kręgosłupem. W czwartek wieczorem przyjechał do Spały, gdzie reprezentacja przygotowuje się do kwalifikacji olimpijskich, które rozpoczynają się 7 stycznia w Turcji. Zagra w nim osiem drużyn, a awans wywalczy tylko jedna. Rywalami Polaków w grupie będą Włosi, Hiszpanie i Holendrzy, a w drugiej grupie są: Turcja, Serbia, Finlandia i Niemcy. Będzie to przedostatnia szansa na wywalczenie prawa gry w Pekinie, ostatnią będzie majowy turniej interkontynentalny.

Niestety, wszystko wskazuje na to, że Polska zagra w bardzo osłabionym składzie, bo kontuzjowanych jest dwóch zawodników z szóstki, która wywalczyła wicemistrzostwo świata: Łukasz Kadziewicz i Winiarski. Ten pierwszy nie gra już od ponad dwóch miesięcy, drugi od 9 grudnia. - W czasie meczu z Taranto tak zablokowało mi plecy, że nie mogłem się schylić - opowiada Winiarski. - Lekarz zalecił mi kilkudniową przerwę. Okazało się, że za wcześnie wróciłem do zajęć, bo podczas treningu sytuacja się powtórzyła.

Badania wykazały, że przyczyną kłopotów był ucisk trzech kręgów na nerwy. Winiarski znów przez kilka dni odpoczywał. - Wróciłem do zajęć i już podczas rozciągania się kolejny raz mnie zablokowało - wspomina reprezentant Polski, który opuścił trzy ostatnie mecze ligowe. - Ten uraz nie jest poważny, ale trzeba go wyleczyć do końca. Jest mało prawdopodobne, że przez tydzień wrócę do pełnej dyspozycji, skoro prawie od dwóch tygodni nie odbijałem piłki ani nie byłem na siłowni - twierdzi. - Na razie potrzebna mi jest rehabilitacja.

Winiarski bardzo chciałby pomóc kolegom w Izmirze. - Zawsze byłem do dyspozycji trenera reprezentacji, ale teraz chyba nie dam rady. Mam nadzieję, że drużyna beze mnie zapewni sobie awans do igrzysk, a jeśli nie, to w maju pomogę wywalczyć go w turnieju interkontynentalnym - deklaruje.

Alojzy Świderek, asystent Raula Lozano, twierdzi, że decyzja, kto może zastąpić Winiarskiego, zapadnie w weekend. W powołanej na razie piętnastce zostało trzech przyjmujących: Sebastian Świderski, Piotr Gruszka i Krzysztof Gierczyński. W rezerwie są Michał Bąkiewicz i Dawid Murek, powołany po przeszło rocznej przerwie. - Dawid jest w takiej formie, że spokojnie może zastąpić Winiarskiego. Pokazał to w lidze i europejskich pucharach - uważa Ryszard Bosek, były selekcjoner reprezentacji. Jego zdaniem Bąkiewicz jest nieco słabszy w ataku. - Ale nie ostatni, więc też da sobie radę.

Za to Ireneusz Mazur, który też kiedyś pracował z kadrą, jest zdania, że trzech zawodników jest niezastąpionych: Paweł Zagumny, Mariusz Wlazły i Winiarski. - Niestety, przez kontuzję Michała mamy problem. Dlatego sytuacja dojrzała do ponownego sięgnięcia po Dawida Murka - twierdzi trener Mlekpolu AZS Olsztyn.

Przypomnijmy, że w czasie przygotowań do mistrzostw świata w Japonii Murek zrezygnował z kadry, tłumacząc się kontuzją. Później Lozano przez rok nie powoływał go, mimo że zawodnik Jastrzębskiego Węgla świetnie spisywał się w lidze.

Nie w pełni zdrowy jest też Wlazły. Atakujący PGE Skry Bełchatów na początku grudnia, podczas turnieju prekwalifikacyjnego na Węgrzech, skręcił nogę. Od tego czasu nie grał w siatkówkę, a dopiero przed świętami wznowił treningi. Jacek Nawrocki, jego trener klubowy, jest zdania, że jeśli tylko Wlazły będzie zdrowy, pomoże reprezentacji. - On zawsze po przerwach w treningu grał bardzo dobrze. Jeżeli tylko nie będzie czuł bólu, a staw skokowy nie będzie miał ograniczonego ruchu, Mariusz zagra na swoim poziomie. Zresztą nie wyobrażam sobie naszej kadry bez niego - dodał drugi szkoleniowiec mistrza Polski.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

rok w zawieszeniu

czwartek, 20 grudnia 2007 20:35

Na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata częstochowski sąd skazał żonę Arkadiusza Gołasia, oskarżoną o nieumyślne spowodowanie śmierci siatkarza w wypadku samochodowym. Jego atak

Sędzia przychylił się do wniosku Agnieszki G. o dobrowolne poddanie się karze i wydał wyrok bez przeprowadzania rozprawy.

Arkadiusz Gołaś był reprezentantem Polski w siatkówce, olimpijczykiem z Aten. Zginął w wieku 24 lat we wrześniu 2005 r. w Austrii, w wypadku samochodowym, spowodowanym przez jego żonę. Samochód, którym kierowała Agnieszka G., zjechał z autostrady i uderzył w betonową podstawę ściany dźwiękochłonnej.



Jak poinformował PAP w czwartek rzecznik częstochowskich sądów sędzia Bogusław Zając, w środę sąd pozytywnie odniósł się do wniosku Agnieszki G. o dobrowolne poddanie się karze. Prócz kary pozbawienia wolności nałożył na nią 1 tys. zł grzywny i roczny zakaz prowadzenia pojazdów. Wyrok nie jest prawomocny.



"Zgodziliśmy się na wniosek o samoukaranie oskarżonej. W podobnych przypadkach robimy to bardzo często, jeśli tylko osoba kierująca pojazdem w chwili wypadku nie była pod wpływem alkoholu" - powiedział PAP prok. Romuald Basiński z częstochowskiej prokuratury okręgowej, która prowadziła śledztwo w sprawie wypadku i wykazała winę Agnieszki G.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

czy skierka zbankrutuje....???

wtorek, 18 grudnia 2007 21:06
 Ministrowie chcą zakazać spółkom skarbu państwa finansowania zawodowych klubów. A to uderzy na przykład w piłkarskiego mistrza Polski - Zagłębie Lubin, czy siatkarską potęgę - Skrę Bełchatów.



  


- Chcielibyśmy uniknąć sytuacji, by o mistrzostwo Polski grały drużyny sponsorowane przez skarb państwa - mówi "Gazecie" wicepremier Grzegorz Schetyna.

Co ciekawe pomysł podoba się ministrowi sportu Mirosławowi Drzewieckiemu. "Kluby sponsorowane przez skarb państwa dostają na utrzymanie 30 milionów złotych, a kluby, które mają sponsorów prywatnych, muszą przeżyć za kwotę dziesięciokrotnie niższą. Myślę, że minister skarbu powinien zakazać nierynkowych praktyk" - przekonuje.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Czy kariera MAriusz Wlazłego dobiega końca???

środa, 12 grudnia 2007 17:52
Trzeba powiedzieć sobie jedno - Wlazły jest zawodnikiem nie do zastąpienia, tak w klubie, jak i w reprezentacji. Drugiego takiego atakującego w Polsce nie ma, co pokazały mecze reprezentacji podczas mistrzostw Europy w Moskwie. Nie wiadomo, jak drużyna poradzi sobie bez Wlazłego, bo przez poprzednie trzy sezony praktycznie nie pauzował. W poprzednich rozgrywkach były mecze, w których sporadycznie pojawiał się na boisku, ale zawsze był wśród rezerwowych. Tak było w pojedynku z AZS Olsztyn, kiedy bardzo udanie zastąpił go Paweł Maciejewicz, a Skra łatwo wygrała 3:0.


Kiedy ostatni raz miał dłuższą przerwę w występach ligowych? - Dawno - twierdzi zawodnik.

- Nie pamiętam - mówi po długim zastanowieniu się Jacek Nawrocki, od wielu lat drugi trener Skry. - Kiedyś doznał kontuzji barku na zgrupowaniu reprezentacji, ale było to już po rozgrywkach ligowych. Opuścił z tego powodu kilka przedsezonowych turniejów.

W lidze bełchatowski atakujący był niezastąpiony, do niedzieli... - Mimo braku Mariusza nasi trenerzy mają duży komfort pracy, bo ma kto go zastąpić - podkreśla Konrad Piechocki, prezes PGE Skry. - Nie panikujemy, bo chcemy uniknąć sytuacji, jaka miała miejsce w kadrze przed mistrzostwami Europy. Wszyscy przepowiadali, że bez Wlazłego i Gruszki jesteśmy dużo słabsi. Ci, którzy mieli ich zastąpić, też to słyszeli i wszystko odbiło się negatywnie na ich grze.

W Skrze powtarzają, że nie po to ściągano tylu dobrych zawodników, żeby teraz lamentować, gdy zabraknie jednego z nich. Formalnie drugim atakującym w drużynie jest Brazylijczyk Alex Damiao, który w lidze grał bardzo mało. Wychodził na boisko w trzech meczach, ale na krótko. W przedsezonowym memoriale Zdzisława Ambroziaka - pod nieobecność Wlazłego - spisał się jednak bardzo dobrze. A zespół z Bełchatowa wygrał turniej. We wtorek Brazylijczyk wyszedł w podstawowej szóstce w sparingu z Wkręt-metem AZS Częstochowa. Początek miał słabszy, ale im dłużej trwało spotkanie, tym grał lepiej. - Kiedy w ataku wykorzystuje swój zasięg i siłę, to trudno go powstrzymać - uważa Maciej Dobrowolski, rozgrywający Skry. Przecież Damiao był kiedyś w kadrze Brazylii na Ligę Światową, a w lidze izraelskiej zdobywał najwięcej punktów. Co prawda tamtejsze rozgrywki nie stoją na najwyższym poziomie, ale pierwsze miejsce w rankingu na najlepszego zawodnika jest dobrą rekomendacją.


Ale to nie jedyna alternatywa w Skrze. Trenerzy mają bowiem do dyspozycji jeszcze trzech zawodników z powodzeniem grających na pozycji po przekątnej z rozgrywającym. Nr 2 to Maciejewicz, który w Bydgoszczy będzie zmiennikiem Damiao. W każdej chwili można też sięgnąć po Dominika Witczaka z rezerw, a ostatecznym rozwiązaniem jest postawienie na Piotra Gruszkę, który kiedyś był atakującym reprezentacji, z wielkimi zresztą sukcesami. Podczas mistrzostw Europy w Niemczech wybrano go na najlepszego gracza na tej pozycji. Nawrocki: - O opcji z Piotrkiem na razie nie myślimy.

Nieobecność Wlazłego zmieni jedno - rozkład ataków w Skrze. Dotychczas w trudnych sytuacjach wystarczyło, że rozgrywający wystawi piłkę na prawe skrzydło, gdzie zawsze był skuteczny Wlazły. Teraz większą odpowiedzialność muszą wziąć na siebie pozostali skrzydłowi, a więc Gruszka, Stephane Antiga czy Michał Bąkiewicz.

Nawrocki twierdzi jednak, że w porównaniu z poprzednimi spotkaniami taktyka Skry niewiele się zmieni, bo Wlazły i tak w tym sezonie mniej atakował. - Może dlatego, że nie byliśmy zmuszeni aż tak często go wykorzystywać. Tylko w dwóch przegranych meczach, z Panathinaikosem i Jadarem Radom, był bardziej obciążony i nie zawiódł - twierdzi drugi trener Skry.- Dlatego podczas treningów koncentrujemy się na tym, by pozycja atakującego nie była newralgiczna.


Rozmowa z Piotrem Gruszką

Jarosław Bińczyk: Czy jest pan gotowy zastąpić Mariusza Wlazłego na pozycji atakującego?

Piotr Gruszka: Na razie nie było takiego tematu. Ale jeśli będzie potrzeba, to powiem tak, bo trzeba zrobić wszystko, by zminimalizować stratę Mariusza.

Przez kilka ostatnich lat Wlazły był praktycznie niezastąpiony. Jego brak na boisku nie jest więc czymś normalnym...

- Kiedyś musiał przyjść ten pierwszy raz. Mariusz jest normalnym człowiekiem, dlatego w końcu dopadła go kontuzja. Żałuję tego, ale musimy sobie poradzić. Powtórzę jednak słowa prezesa Piechockiego, że Skra było budowana po to, by być mocnym zespołem. Nie załamujemy się po stracie jednego zawodnika.


Na pewno jednak taktyka Skry się zmieni, bo na prawym skrzydle nie będzie niezawodnego zwykle Wlazłego?

- Dlatego środkowi i przyjmujący będą musieli wziąć na siebie większą odpowiedzialność w ataku. Zwłaszcza ja czy Stephan Antiga, jako najbardziej doświadczeni zawodnicy w drużynie.

Ale cieszą się wasi przeciwnicy, bo nie muszą się obawiać Wlazłego, jego zagrywek czy ataków.

- Moim zdaniem będą musieli teraz więcej myśleć na boisku. Dotychczas większość piłek kończył Mariusz, dlatego łatwiej było przewidzieć, kto będzie atakował. Teraz to się zmieni.

Podczas niedawnego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich rzadko pojawiał się pan na boisku.

- Nie pograłem sobie, to fakt. Takie jest życie.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

wywiadzik

środa, 12 grudnia 2007 17:47

Daniel Pliński przed turniejem kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich, w Izmirze, jest pełen optymizmu. - Znów wychodzi nam to wszystko, co było naszym atutem, gdy zdobywaliśmy tytuł wicemistrzów świata - powiedział zawodnik.

Janusz Pindera: Znów gracie tak jak na mistrzostwach świata?

 

Daniel Pliński: Cieszymy się grą. Przyjechaliśmy na olimpijski turniej kwalifikacyjny na Węgry, nie wiedząc tak naprawdę, na co nas stać. Wygrane z Danią i Belgią były bardzo ważne, bo pokazały, że nie zapomnieliśmy, jak to się robi. I z meczu na mecz graliśmy lepiej. W finale znów byliśmy sobą.

 

Grając bez Mariusza Wlazłego i Pawła Zagumnego...

 

To filary tej drużyny. O klasie Pawła nie muszę chyba nikogo przekonywać. On jest szefem na boisku, to on rozdziela piłki. Raul Lozano nie wywiera na niego żadnej presji. Decyzje, które podejmuje, zależą tylko od niego. A Mariusz to pierwsza strzelba tej reprezentacji. To przecież on swoimi asami serwisowymi ustawił bardzo ważny mecz z Węgrami. Mecz, który w zasadzie decydował o tym, kto pojedzie do Izmiru.

 

Wlazły doznał kontuzji i nie wiadomo, kiedy wróci do drużyny...

 

Myślę, że pojedziemy razem do Turcji. To właśnie dla niego graliśmy finałowy mecz z Finlandią, dla niego tak bardzo chcieliśmy wygrać. I co ciekawe, najlepiej w tym meczu spisali się Łukasz Żygadło, który zastąpił Zagumnego, i Grzegorz Szymański, który znakomicie wypełnił lukę po Wlazłym. Pozostali też grali jak za najlepszych czasów. Strasznie się cieszę, bo to sygnał, że wszystko wraca do normy.

 

Odzyskaliście już równowagę utraconą w Moskwie?

 

Tak myślę, choć wiem, że nawet jedną naszą porażkę w Szombathely potraktowanoby jak klęskę, ale na szczęście do tego nie doszło.

 

W trzecim secie finałowego meczu prowadziliście 20:12, ale roztrwoniliście przewagę i Finowie byli bardzo bliscy wygranej w tej partii. To trochę denerwuje i niepokoi.

 

To się zdarza, choć nie powinno. Wystarczy, że na chwilę zabraknie koncentracji, a z drugiej strony siatki ktoś trafi kilka razy serwisem, i przewaga topnieje w oczach. Ale najważniejsze, kto kończy seta. Zwycięskie piłki należały do nas.

 

Jakie znaczenie miały dla was wygrane z Belgią i Finlandią, zespołami, które pokonały was w Moskwie?

 

Bardzo osobiste. Chcieliśmy im pokazać, że tamte porażki to był przypadek, a oni starali się nam udowodnić, że już wiedzą, jak z nami wygrywać. Co więcej mówi o polskiej drużynie: srebrny medal mistrzostw świata czy bolesna porażka podczas mistrzostw Europy?Sukces w Japonii. Co do tego nikt nie powinien mieć wątpliwości. W Moskwie graliśmy słabo, ale to nasz pierwszy i jak na razie jedyny nieudany występ na prestiżowej imprezie za rządów Lozano. Ja już o tym zapomniałem.

 

Jak będzie w Izmirze?

 

Wykorzystamy szansę już w styczniu, stać nas na to. Grając na miarę swoich możliwości, jesteśmy w stanie zająć pierwsze miejsce i zapewnić sobie start na igrzyskach. To moje sportowe marzenie. Nie byłem na takiej imprezie, ale wierzę, że sen się spełni i powalczę tam wraz z kolegami o medal.

 

Naprawdę pan w to wierzy?

 

Tak, bo gramy dobrą siatkówkę. Znów wychodzi nam to wszystko, co było naszym atutem, gdy zdobywaliśmy tytuł wicemistrzów świata.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

meczyk

środa, 12 grudnia 2007 17:41
W spotkaniu Delecty z PGE Skrą Bełchatów nie było niespodzianki, chyba że uznać za nią przegranie przez zdecydowanego faworyta jednego seta. Ale mimo zwycięstwa bełchatowianie nie zachwycili. Mało tego, chwilami dostrajali się poziomem gry do niżej notowanych rywali. W pierwszej partii wygrywali 24:21, a następnie dopuścili do tego, że musieli sami bronić setbola. Podobnie było w kolejnym secie, z tym, że wtedy prowadzili na początku, a później dali się rozhulać przeciwnikom, którzy doprowadzili do remisu. W grze gości z Bełchatowa widać było przede wszystkim problemy w ataku, zwłaszcza w pierwszej akcji po przyjęciu zagrywki. Mało akcji kończył Piotr Gruszka, kłopoty miał Daniel Pliński. Nieźle spisywali się Janne Heikkinen, Stephane Antiga i ten, którego występ był największą niewiadomą - Alex Damiao. Do postawy Brazylijczyka nie można mieć większych zastrzeżeń. Wlazłym to on nie jest, ale dziury w składzie też nie było. W trzecim secie trener Daniel Castellani zmienił rozgrywających - za Macieja Dobrowolskiego wszedł Bartłomiej Neroj. Niewiele zmieniło to w grze mistrzów Polski, którzy wciąż sprawiali wrażenie, jakby byli nie do końca skoncentrowani, a nawet zaangażowani. Może liczyli, że mecz i tak się wygra... Neroj wniósł sporo w bloku, ale przytrafiło mu się kilka wystaw w miejsce, gdzie nie było jego kolegów. Na szczęście Antigę i Damiao wsparli Pliński, a zwłaszcza Gruszka. Wszyscy ci zawodnicy są bardzo dobrzy technicznie, dlatego potrafili poradzić sobie z nieprecyzyjnymi rozegraniami. Gra wyglądała tak, że Skra osiągała kilkupunktową przewagę, po czym w prosty sposób ją traciła. O tym, że był to efekt dekoncentracji, świadczy liczba błędów - autowych ataków, dotknięć siatki czy nieporozumień. Jedynym elementem, do którego nie można mieć zastrzeżeń, był blok. Niezła była też zagrywka, zwłaszcza Plińskiego i Damiao. Końcówka trzeciej partii przypominała to, co działo się w pierwszej. Znów bełchatowianie wygrywali 24:21, by stracić dwa punkty. Kiedy po asie Andrew Granta zrobiło się 24:23, zdenerwowany Castellani wziął czas. I to jemu trzeba zapisać ostatni punkt, bo rozkojarzony Australijczyk zepsuł zagrywkę. Widać było jednak, że gospodarze cały czas grają na granicy ryzyka. Mieli też szczęście, bo kilka razy pomogli im sędziowie, mylący się na niekorzyść Skry. Czwartego seta zaczęli znakomicie, bo od dwóch bloków - na Plińskim i Antidze. Ostatni raz prowadzili 10:9, po zablokowaniu Gruszki, ale siedem kolejnych punktów było dziełem gości. Więcej było w tym jednak słabej postawy graczy Delecty niż dobrej faworytów. Trzy punkty były efektem błędów bydgoszczan. Dalej było podobnie: na punkt zdobyty przez Skrę z akcji przypadał kolejny po pomyłce przeciwników. Pozwoliło to Skrze wygrać spotkanie, ale z drugiej strony zostawiło niepewność przed kolejnymi meczami. W środę Skra rozegra we własnej hali z Vojvodiną Nowy Sad w Lidze Mistrzów. To najsłabsza drużyna grupy B, ale w takiej formie bełchatowianie mogą mieć problemy.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Drugawygrana

piątek, 30 listopada 2007 19:35
Polscy siatkarze zrewanżowali się Belgom za porażkę na mistrzostwach Europy. W turnieju prekwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich pewnie pokonali ich 3:0
Polska - Belgia 3:0 (25:22, 25:18, 25:19).      
W każdej minucie meczu Polacy niedawali szans Belgom na zwycięstwo.

Można było zobaczyć kilka interesujących ataków, ze stony naszych chłopaków, jak i ich przeciwników. Nasi środkowi , mimo braku Kadzia( nad czym bardzo ubolewałam) potrafili  zablokować znaczącą  liczbę ataków Belgów. Krzysiek Ignaczak po dłuższej  przerwie w reprezentacji świetnie sobie radził na prostokątej plamce. A Mariusz Wlazły po oczekiwanym powrocie robił cuda na boisku. Jego atak był nie do zablokowania... Odrazu mi się lepiej mecz oglądał z nim na boisku. Wielką głupotą było by nic nie wspomnieć o naszym Pawle Zagumnym ,który jak zawsze świetnie wystawiał.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

meczom start:D

piątek, 23 listopada 2007 23:57

Została wybrana kadra na mecze sparingowe w Czechach...

Największą niespodzianką jest pojawienie się Krzysia Ignaczaka:), oraz brak Łukasza KAdziewicza.:(
24 listopada (18.00) i 25 listopada (17.00).
Polacy zagrają mecze sparingowe z reprezentacją
Czech, a następnie pojadą na Węgry.

Rozgrywający:

Paweł Zagumny,
Łukasz Żygadło

Libero:
Krzysztof Ignaczak

Przyjmujący:
Sebastian Swiderski,
Michał Winiarski,
Piotr Gruszka,
Michał Bąkiewicz

Atakujący:
Mariusz Wlazły,
Grzegorz Szymański

Środkowi:
Wojciech Grzyb,
Marcin Możdżonek,
Wojciech Jurkiewicz,
Daniel Pliński.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

nie mam pomysłu na tytuł...............

niedziela, 18 listopada 2007 22:01
W piątek, 16. listopada, kadra polskich siatkarzy kończy pierwszy etap przygotowań do turnieju prekwalifikacyjnego, który rozegra w węgierskim Szombathely, w dniach 28.11–02.12. 2007 roku. Na kolejny etap pracy, zawodnicy spotkają się ponownie w COS OPO Spala, w najbliższy poniedziałek, 19. listopada. Z grupy 21 siatkarzy, wcześniej trenujących pod okiem Raula Lozano, zostanie wtedy już tylko szesnastu. Do pracy w klubach powrócą: Bartłomiej Neroj, Paweł Rusek, Jakub Jarosz, Bartosz Janeczek i Piotr Nowakowski. W kadrze pozostali natomiast: Paweł ZagumnyŁukasz ŻygadłoKrzysztof IgnaczakPiotr GacekSebastian ŚwiderskiMichał WiniarskiPiotr GruszkaBartosz KurekMarcin WikaMichał BąkiewiczMariusz WlazłyGrzegorz SzymańskiWojciech GrzybMarcin MożdżonekWojciech JurkiewiczDaniel Pliński Reprezentacja siatkarzy 23 listopada wyruszy do Czech, gdzie rozegra dwa spotkania sparingowe z reprezentacją tego kraju. 24 listopada o godz. 18.00, Polacy rozegrają spotkanie w Odolena Voda, zaś dzień później, o godz. 17.00, w Kladnie. 27 listopada polscy siatkarze wyruszą do Szombathely. .......
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

WYWIADZIK.

piątek, 16 listopada 2007 22:02
Janne Heikkinen: Stać nas na obronę tytułu
„Pracujemy ciężko, a wszystko po to by obronić tytuł Mistrza Polski. Zwycięstwo nad Resovią Rzeszów to kolejny, cenny krok do przodu.”  - Janne Heikkinen. Środkowy BOT Skry Bełchatów w wywiadzie dla www.skra.pl mówi o meczu z Resovią, ciężkiej pracy na treningach i o mistrzowskie Polski.

Potwierdzasz dewizę, że spotkanie z Resovią było dla was spacerkiem?

W żadnym wypadku. W dwóch pierwszych partiach dominowaliśmy, przeciwnicy nie potrafili przełamać naszej dominacji. Wszystko zmieniło się w trzeciej odsłonie, ale prawdę mówiąc sami jesteśmy sobie winni. Zamiast „dobić” rywala, pozwoliliśmy mu się rozegrać, a efekty mogły być różne. Po raz kolejny udowodniliśmy, że jesteśmy mistrzami końcówek, decyduje o tym silna psychika.

Ostatnie tygodnie to okres wytężonej pracy. Daje się zauważać zmęczenie na waszych twarzach. Czy praca jaką wykonujecie zaczyna dawać efekt?

Pracujemy ciężko, nikt się nie oszczędza. Przed nami najważniejszy okres sezonu. W spotkanie z Rzeszowem znakomicie funkcjonowała zagrywka oraz blok. Jednak to wciąż za mało, dalej musimy twardo trenować, by każdy element współgrał ze sobą perfekcyjnie.

A jest to możliwe?

Oczywiście, nie mam żadnych wątpliwości.

Możliwe, że w drugiej rundzie Play Off spotkacie się z Resovią. Dwa teoretycznie łatwe zwycięstwa stawiają was w roli faworyta.

Mecz, meczowi nie jest równy. Mimo porażki z BOT Skrą, Resovia wciąż jest groźnym zespołem, na który trzeba uważać na każdym kroku. Owszem wygraliśmy bez straty seta, ale kolejne pojedynki mogą być jeszcze cięższe. Rzeszowianie w spotkaniach z Olsztynem, Jastrzębiem udowodnili, że stać ich na wiele, może nawet na medal. Jeśli dojdzie do sytuacji, że zagramy z Resovią nie zlekceważymy przeciwnika. Zagramy tak jak do tej pory, czyli mocno i skutecznie. Z każdym dniem i z każdym kolejnym zwycięstwem jesteśmy mocniejsi…

Przed wami dwa teoretycznie łatwe spotkania. Wygracie?

Chyba nie mamy innego wyjścia (uśmiech Janne). Tak jak powiedziałeś, teoretycznie będą to łatwe spotkania, praktycznie czeka nas ciężka przeprawa. Hasło bij mistrza panuje w każdej lidze świata. Wszystkie zespoły pragną sprawić niespodziankę, naszym zadaniem jest to, by do tych pragnień nie dopuścić. Mimo, iż sprawa pierwszego miejsca jest prawie przesądzona, to do obu spotkań podejdziemy w pełni zmobilizowani.

To samo pytanie zadałem Bartkowi Nerojowi, musze zadać je również Tobie. Stać was na obronę mistrzowskiego tytułu?

Łatwo nie będzie, ale stać nas na obronę mistrzowskiego tytułu. Pracujemy bardzo ciężko, atmosfera wokół zespołu jest znakomita, odnosimy zwycięstwa… To wszystko sprawia, że w przyszłość należy patrzeć z optymizmem. Wierzę, że na koniec sezonu staniemy na najwyższym stopniu podium.  

Dziękuję za rozmowę.

Sebastian Sobczak

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

a teraZ WlAzŁT:d

piątek, 16 listopada 2007 21:59

Największe zainteresowanie wzbudza współpraca Mariusza Wlazłego z Pawłem Zagumnym. Ten drugi miał za złe atakującemu PGE Skry Bełchatów, że nie pojechał z drużyną na mistrzostwa Europy. Mówił o tym w wywiadach. Miesiąc temu, podczas meczu ich drużyn klubowych gracze nie podali sobie ręki.

- Jeśli dwie osoby nie potrafią pracować ze sobą, kłócą się lub nie odzywają do siebie i ich pobyt szkodzi drużynie, jedna z nich - albo obie - muszą odejść. Jestem w tej sprawie demokratą, akceptuję tylko tych, którzy szanują reguły - mówił w wywiadzie dal "Gazety" Raul Lozano. W poniedziałek obaj siatkarze spotkali się w Spale.

Rozmowa z Mariuszem Wlazłym

Jarosław Bińczyk: Jak atmosfera na zgrupowaniu?

Mariusz Wlazły: Normalna, taka jak zawsze.



A między Panem a Pawłem Zagumnym?

- Nic nadzwyczajnego się nie dzieje, trenujemy razem. Nie ma co znów robić afery, bo za dużo na ten temat powiedziano i napisano.

To zapytam inaczej: czy wcześniejsze nieporozumienia nie przełożą się na waszą współpracę na boisku.

- Jestem profesjonalistą, dlatego dla mnie najważniejszy jest dobro reprezentacji. A wszystkie sprawy między nami zostały już wyjaśnione. Nie chcę już na ten temat rozmawiać.

W takim razie zapytam o zdrowie...

- Jest coraz lepiej.

Ćwiczy Pan tak samo jak pozostali kadrowicze?

- Nie, mam indywidualny cykl treningowy. Kontynuujemy to, co robiłem ostatnio w klubie


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

:)

piątek, 16 listopada 2007 21:58
Między Zagumnym, a Wlazłym w ostatnich tygodniach doszło na łamach prasy do konfliktu. Zagumny najpierw powiedział o nożu w plecach, jaki miał wbić reprezentacji Wlazły nie jadąc na mistrzostwa Europy. Ten drugi na pytanie czy zagra jeszcze w kadrze odpowiedział, że "trudno wracać tam, gdzie cię nie chcą".

- Nie ma o czym mówić. Pewnie, że podałem rękę Mariuszowi, nawet chwilę pogadaliśmy. Więcej jednak nic wam nie powiem. Do zakończenia turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk nie zamierzam rozmawiać z prasą. Za dużo było szumu w mediach wokół całej sprawy - powiedział w poniedziałek Zagumny.

Wieczorem trener Raul Lozano zwołał zebranie, na którym jednym z tematów miał być właśnie konflikt na linii Zagumny - Wlazły.

Reprezentacja trenuje w Spale do 23 listopada. 24 i 25 Polacy

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

KAdzio i ŚWider w TV :D:D:D

czwartek, 08 listopada 2007 20:54
Już w najbliższą niedzielę gośćmi Kuby Wojewódzkiego będą reprezentanci Polski w siatkówce, wicemistrzowie świata z roku 2006, czyli reprezentujący 398 centymetrów Polskiej dumy narodowej Sebastian Świderski i Łukasz Kadziewicz oraz scenarzysta i dziennikarz Rafał Bryndal, który – jak się okazuje jest również najlepszym satyrykiem wśród tancerzy oraz najlepszym tancerzem wśród satyryków.  Na pewno warto będzie oglądać. Zachęcam!
  Program nadawany na TVN-ie o godz. 21.50
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

mmmmm

wtorek, 06 listopada 2007 22:11
Robert Prygiel świetnie spisuje się w Polskiej Lidze Siatkówki. W ostatnim meczu z Resovią zdobył 34 punkty i popisał się ponad sześćdziesięcioprocentową skutecznością. Selekcjoner siatkarskiej reprezentacji Polski nie powołał go jednak do kadry na olimpijskie kwalifikacje.

- Niepowołania do kadry mi żal - mówi Prygiel. - Mistrzostwa Europy zakończyłem w pierwszej szóstce, a przecież miałem w ogóle nie jechać na ten turniej. Najpierw Wlazły odmówił gry, potem Grzesiek Szymański, gdy straciliśmy szanse na medal, stwierdził, że nie ma już motywacji. Ja się na nikogo i na nic nie obraziłem. Trenerowi kadry nigdy nie odmawiałem - powiedział Prygiel, nie zgadzając się jednocześnie z opinią, że Wlazły wbił kadrze nóż w plecy odmawiając gry w moskiewskich ME. - Mariusz miał prawo podjąć taką decyzję. Na pewno nie oszukuje, gdy mówi, że łapią go skurcze. Jest zawodowym siatkarzem. Zarabia na życie w klubie i postanowił się oszczędzać. On jest na pewno najlepszym polskim siatkarzem. Ale za parę lat okaże się, kto dał więcej - Wlazły kadrze, czy kadra jemu.

Przy okazji Prygiel skrytykował trenera kadry: - Raul Lozano uchodzi za faceta z charakterem, ale okazuje się, że wcale tak nie jest. Choćby w przypadku Mariusza Wlazłego. On robi z Lozano co chce,

Wywiad w dzienniku "Polska"
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

biedaczek..

wtorek, 06 listopada 2007 22:11
Robert Prygiel świetnie spisuje się w Polskiej Lidze Siatkówki. W ostatnim meczu z Resovią zdobył 34 punkty i popisał się ponad sześćdziesięcioprocentową skutecznością. Selekcjoner siatkarskiej reprezentacji Polski nie powołał go jednak do kadry na olimpijskie kwalifikacje.

- Niepowołania do kadry mi żal - mówi Prygiel. - Mistrzostwa Europy zakończyłem w pierwszej szóstce, a przecież miałem w ogóle nie jechać na ten turniej. Najpierw Wlazły odmówił gry, potem Grzesiek Szymański, gdy straciliśmy szanse na medal, stwierdził, że nie ma już motywacji. Ja się na nikogo i na nic nie obraziłem. Trenerowi kadry nigdy nie odmawiałem - powiedział Prygiel, nie zgadzając się jednocześnie z opinią, że Wlazły wbił kadrze nóż w plecy odmawiając gry w moskiewskich ME. - Mariusz miał prawo podjąć taką decyzję. Na pewno nie oszukuje, gdy mówi, że łapią go skurcze. Jest zawodowym siatkarzem. Zarabia na życie w klubie i postanowił się oszczędzać. On jest na pewno najlepszym polskim siatkarzem. Ale za parę lat okaże się, kto dał więcej - Wlazły kadrze, czy kadra jemu.

Przy okazji Prygiel skrytykował trenera kadry: - Raul Lozano uchodzi za faceta z charakterem, ale okazuje się, że wcale tak nie jest. Choćby w przypadku Mariusza Wlazłego. On robi z Lozano co chce,

Wywiad w dzienniku "Polska"
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

skrót wywiadu

sobota, 27 października 2007 0:18

Niedawno w wywiadzie Mariusz powiedział, że ciężko mu wrócić tam, gdzie go nie chcą.

- Jestem pewny, że Mariusz, jeśli tylko Raul Lozano powoła go dokadry, stawi się na wezwanie. Wiem co mówię, przegadałem z nim na tematwystępów w reprezentacji wiele godzin. Od zawsze byliśmy kumplami nakadrze i poza nią. Jemu naprawdę zależy na występach w kadrze.

 

Czyli nie zgadza się Pan z opinią, że Mariusz wbił wam nóż w plecy, podejmując decyzję, że nie jedzie do Moskwy?

- Pewnie, że się nie zgadzam. Zresztą uważam, że cały domniemanykonflikt między Wlazłym i Zagumnym jest wyolbrzymiony i podkręconyprzez dziennikarzy.

 

Może powinien Pan rozpocząć mediacje między nimi?

- Nie muszę. Jesteśmy dorosłymi facetami. Po przyjeździe nazgrupowanie oni sami muszą wyjaśnić sobie nieporozumienia i brać się zarobotę. Nie musimy się kochać. Wystarczy, że będziemy się rozumieć naboisku. Łączy nas wspólny cel. Gdy zaczynaliśmy pracę z Raulem Lozano,postawiliśmy sobie cel - sukces w Pekinie. Nic się nie zmieniło.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

wywiad

wtorek, 23 października 2007 21:28
Bardzo chcę grać i pomóc reprezentacji, bo moim marzeniem jest pojechać na olimpiadę- mówi atakujący polskiej reprezentacji, Mariusz Wlazły. - Z powodu kłopotów ze skurczami mięśni nie mógł Pan pojechać na mistrzostwa Europy. Oglądał Pan reprezentację w telewizji? - Szczerze mówiąc, odpuściłem to sobie. Obejrzałem dwa mecze i stwierdziłem, że to nie na moje nerwy. Akurat te mecze, które widziałem, były przegrane, a źle się na to patrzy. - Co Pan myślał, gdy czytał Pan opinie kolegów z reprezentacji o sobie? Paweł Zagumny mówił, że wbił Pan drużynie nóż w plecy. - Każdy może mieć swoje zdanie. OK, ja też mogę pewne rzeczy powiedzieć, ale po co? - Są podziały w reprezentacji? Np. na młodych i starych? - Ja nie dążę do żadnych podziałów. Skoro oni dążą, to jest ich problem. Mnie interesuje tylko jak najlepsza gra i jak najlepszy wynik, a nie to, czy się będę denerwował tym, co mówi kapitan reprezentacji. - Za kilka tygodni odbędzie się turniej preeliminacyjny do igrzysk olimpijskich. Reprezentacja zagra na Węgrzech m.in. z Belgią, która pokonała nas w Moskwie. Pomoże Pan kadrze? - Po słowach, jakie padły pod moim adresem ze strony drużynowej starszyzny, ciężko wrócić do towarzystwa, w którym nie jest się akceptowanym. To nieprzyjemne. Tak naprawdę wszystko będzie zależało od tego, jak się będę czuł. Ja bardzo chcę grać i pomóc reprezentacji, bo moim marzeniem jest pojechać na olimpiadę. Nie jest to wcale takie proste, bo w eliminacjach czekają na nas dosyć mocne drużyny. - Czuje Pan, że nie jest akceptowany? - Pewne rzeczy się zmieniły i to czuć. Nie da się oszukać, że wszystko jest w porządku. - Może trener Lozano powinien stanąć między wami i pociągnąć ręce do zgody. - Niech każdy zajmie się tym, co najlepiej potrafi i wtedy nie będzie nieporozumień. Tak naprawdę, gdyby niektórzy skupiali się tylko na siatkówce, a nie na wielu innych rzeczach, to może by to wszystko inaczej wyglądało. Nie chcę jednak nikogo oskarżać ani oczerniać. A jeszcze te wszystkie komentarze ludzi, którzy tak naprawdę nie wiedzą, co się w kadrze dzieje. To też nie było sympatyczne. - Czy był konflikt Wlazły - Lozano? Czy teraz między wami wszystko jest już w porządku? - Myślę, że nie ma konfliktu i nigdy nie było. Nawet gdy zrezygnowałem z wyjazdu na mistrzostwa Europy, to nie było ze strony trenera żadnej złości. Rozstaliśmy się w dosyć miłej atmosferze. Na pewno są rzeczy, których trener długo nie potrafił pojąć i zrozumieć, ale później, z biegiem czasu, zaczął przekonywać się, że moje problemy nie są wymyślone, a decyzja jest przemyślana. Ja wiedziałem, że nie mogę jechać na mistrzostwa Europy. - Rzeczywiście ból jest tak straszny, gdy łapie Pana skurcz? - To jest tak, jakby się włożyło nogę w imadło. Straszna chwila. Najgorsze, że skurcz potrafi u mnie trwać czasem nawet trzy minuty. Teraz idę drogą, którą opracował dla mnie profesor Jerzy Żołądź (pomagał w osiągnięciu największych sukcesów Adamowi Małyszowi - przyp. red.). Na razie nie jest cudownie, ale nie jest też bardzo źle. Czasem coś mnie zakłuje. Na chwilę, na kilka sekund. - Zdarzyło się Panu pomyśleć, że może trzeba będzie skończyć ze sportem? - W pewnym momencie, gdy skurcze zaczęły łapać mnie praktycznie w każdym meczu, różne czarne myśli przechodziły mi przez głowę. Byłem pod ścianą. Wiedziałem, że jeśli nic nie zrobię, mogę nawet stracić cały sezon. A przecież ja jestem zawodowym siatkarzem. Musiałem szukać ratunku. Dlatego jeszcze raz powtarzam: nie mogłem pojechać na mistrzostwa. *Rozmawiał Paweł
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

wywiad z Pawłem... czyżby kłutnia między Pawłem a MAriusze... :/

poniedziałek, 22 października 2007 17:05
(fot. fivb)
Pekin to dla mnie ostatnie igrzyska, na których być może wreszcie zagram. Mam tylko nadzieję, że młodszym zawodnikom też na tym zależy - mówi Paweł Zagumny, rozgrywający siatkarskiej reprezentacji Polski.

Czy to normalne, że największa gwiazda reprezentacji nie rozmawia z rozgrywającym. Mariusz Wlazły obraził się za wywiad z panem, jakiego pan udzielił po mistrzostwach Europy. Jego tytuł brzmiał: "Wlazły wbił nam nóż w plecy".

Paweł Zagumny: Nie wiem, czy się na mnie obraził. Postąpił przed mistrzostwami, jak postąpił [Wlazły prosił, by go nie powoływać ze względu na skurcze mięśni], temat uważam za zamknięty, zwłaszcza po sprostowaniu, jakie się ukazało w "Przeglądzie Sportowym". Nie siedzę w jego głowie, nie wiem, co on sobie myśli. Z Wlazłym nigdy nie byliśmy wielkimi przyjaciółmi, nie dzwoniliśmy do siebie, teraz też tego nie robimy, po prostu graliśmy razem na boisku. On ma swoje zainteresowania, swoich kolegów, ja też. Nie wszyscy muszą się kochać, ważne, żeby razem wygrywać.

Trudno być optymistą, patrząc ostatnio na kadrę...

- A może ostatnie komplikacje, zwłaszcza zdrowotne, jeszcze bardziej nas wzmocnią i skonsolidują, doprowadzając do sukcesu. Owszem, nie wieje optymizmem z kadry, ale myślę, że będziemy grać lepiej.

A słyszał pan, że nie wszyscy siatkarze na ME byli w odpowiedniej dyspozycji?

- Sportowej?

Nie, źle się prowadzili.

- Byłem w pokoju z Sebastianem Świderskim, mogę mówić za siebie i za niego. Po innych pokojach nie chodziłem, bo nikogo nie sprawdzam. Chciałbym tylko wiedzieć, kto o tym wszystkim opowiada.

Polska jest w stanie awansować na igrzyska w Pekinie?

- Bardzo w to wierzę. Dla mnie to ostatnie igrzyska, na których być może wreszcie "coś zagram", bo dotąd nie miałem okazji. Mam nadzieję, że młodszym zawodnikom też na tym zależy. Bo oni jeszcze na takiej imprezie nie byli, a ja już tak.

Bez Wlazłego będzie trudno. Ostatnie mecze Skry pokazują, że znów jest w dobrej formie, zdobywa wiele punktów.

- On, i momentami Piotrek Gruszka, ciągnie Skrę w ataku, ale za to bierze pieniądze, dlatego ma w Polsce status gwiazdy. Dla mnie to nic niespodziewanego. Jest w dobrej formie, niech taką utrzyma na mecze kadry.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

pierwszy mecz, pierwsza wygrana:D

piątek, 19 października 2007 19:02

Bełchatowska Skra pokonała Buducnost Podgorica 3:1 w 1. kolejce rozgrywek grupowych Ligi Mistrzów. Skra po słabym pierwszym secie, odrodziła się w połowie drugiej odsłony. Udany finisz sprawił, że Mistrzowie Polski wyrównali stan meczu.

Gruszka wykończył Czarnogórców Siatkarze Skry Bełchatów zaczęli Ligę Mistrzów od pewnego zwycięstwa Dobry start Skry w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Po kiepskim początku z Buducnostią Podgorica bełchatowianie zdominowali rywala, wygrywając 3:1 (20:25, 25:21, 25:17, 25:20). Ostatnio w lidze Skra fatalnie zaczęła spotkanie z AZS Olsztyn. Wczoraj też w pierwszej partii prezentowała się bardzo słabo. Czarnogórcy kilka razy trafili serwisem starego wygę Stephane'a Antigę. Francuz na dodatek w ataku miał olbrzymie problemy z kończeniem akcji. - Biorę na siebie to, co się stało w pierwszym secie, sam oddałem sporo punktów rywalowi - tłumaczył się Antiga. Kibice mistrzów Polski mieli nadzieję, że nieudane otwarcie zmobilizuje ich pupili. I tak się stało. W kolejnych setach doświadczenie bełchatowian wzięło górę. Spokojem imponował kończący trudne piłki Piotr Gruszka, włączył się nieskuteczny na początku Mariusz Wlazły. - Liczy się to, że po słabym secie umieliśmy się podnieść - skomentował środkowy Skry Daniel Pliński. W drugiej kolejce LM mistrz Polski zmierzy się w środę w Atenach z Panathinaikosem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

wygrana skierki

niedziela, 14 października 2007 18:53

 Dziś naprzeciwko siatki , na prostokącikach staneły dwa zespoły ; PGE Skra Bełcha i Mlekpol AZS Olsztyn .

Po zaciętym meczu składającym się z pięciu setów zwycięzcą została Skra .
Mlekpol AZS Olsztyn - PGE Skra Bełchatów 2:3 (25:10, 21:25, 21:25, 25:20, 10:15)




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

meczy

czwartek, 11 października 2007 22:20

Spotkanie drużyn z Bełchatowa i Częstochowy to prawie siatkarskie derby, bo oba miasta dzieli tylko 70 km. Mimo to w hali Energia było sporo wolnych miejsc.

Trener Daniel Castellani wystawił najsilniejszą szóstkę, taką samą jak w sobotnim meczu z Jastrzębskim Węglu. Wśród gości w podstawowym składzie wyszedł tym razem Brook Billings, zaś zamiast przywitanego oklaskami Roberta Szczerbaniuka występował Piotr Nowakowski. I w pierwszych akcjach pokazał ogromne możliwości, zwłaszcza w ataku. Do wyniku 5:6 zdobył połowę punktów dla swojego zespołu. W kolejnej akcji najniższy na boisku Paweł Woicki zablokował Stephana Antigę, a Mariusz Wlazły zaatakował w aut i na pierwszej przerwie technicznej częstochowanie wygrywali trzema punktami.

Zryw Skry pozwolił szybko odrobić straty, głównie za sprawą Daniela Plińskiego i Mariusza Wlazłego. Wtedy zdenerwowani goście zaczęli się mylić w ataku. Gdy przegrywali 11:14 chyba mało kto w hali przypuszczał, że mogą odwrócić losy seta. A jednak! Później oglądaliśmy koncert w wykonaniu Wkręt-metu, przede wszystkim w obronie. Dzięki fantastycznemu blokowi i świetnej postawie Piotra Gacka podopieczni Radosława Panasa nie tylko odrobili straty, ale sami wyszli na czteropunktowe prowadzenie.

Bełchatowienie chwilami byli bezradni nie potrafiąc przebić się przez mur, a kiedy im się to udawało, zawsze na drodze lotu piłki stał przeciwnik. Zdenerwowani zaczęli popełniać błędy - dotykali siatki czy przekładali ręce na stronę rywali. W drużynie Wkręt-metu nie było słabych punktów, zaś mało agresywna zagrywka mistrzów Polski pozwalała Woickiemu gubić blok. Nie pomagały czasy brane przez trenerów - zespół z Częstochowy był nie do zatrzymania.



Strata pierwszego seta w sezonie zdenerwowała zawodników Skry, którzy wreszcie przestali wstrzymywać ręce przy atakach, a na dodatek mocniej zagrywać. Dzięki temu ostatniemu elementowi mieli ułatwione zadanie w bloku. W ataku zaś rozszalał się Wlazły. Kiedy jeszcze zaserwował asa, gościom zaczęły puszczać nerwy. Choć Billings pokazywał, że piłka uderzyła w boisko, trener Panas nie chciał pogodzić się z decyzją sędziów. Za to kapitan dostał żółtą kartkę, a drużyna straciła punkt. Nie ostatni w ten sposób, bo później Billings szarpnął siatkę po autowym zbiciu Wiki. Goście już się nie pozbierali, a Skra odrobiła straty i na kolejną partię jej gracze wyszli już spokojniejsi. Co nie znaczy jednak, że mniej skoncentrowani.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

wywiadzik

piątek, 05 października 2007 19:42
Co się stało? Jak doszło do kontuzji?

ŁUKASZ KADZIEWICZ: Ból stopy zacząłem odczuwać już podczas meczu sparingowego z Modeną. Ligowy debiut w Serie A przeciwko Taranto rozegrałem właściwie na jednej nodze. Zaciskałem zęby, bo liczyłem na to, że ból minie, że pomogą mi leki i będzie OK. Niestety podczas treningu w Piacenzie w dniu meczu z Coprą ból był już nie do wytrzymania. Zawieziono mnie do szpitala na USG, a do hali wróciłem już o kulach.

Co wykazało badanie? Jak długo potrwa przerwa w treningach?

Mam pękniętą jedną z kości śródstopia. Lekarze twierdzą, że to efekt przeciążenia treningami i grą. To nie był żaden wypadek, nic mi nie spadło na nogę, nikt mi nie nadepnął na stopę. Po prostu organizm dał sygnał, że muszę przyhamować. W najlepszym wypadku będę musiał odpoczywać sześć tygodni, w najgorszym nawet trzy miesiące. Muszę chodzić o kulach, by nie przeciążać stopy, a w poniedziałek mam mieć kolejne badania.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

biedny Kadzio/// mam złą wiadomość związaną z Łukaszem Kadziewiczem

czwartek, 04 października 2007 20:14

Środkowy reprezentacji Polski i Sparklingu Milano Łukasz Kadziewicz doznał złamania jednej z kości śródstopia lewej nogi, poinformował PAP wiceprezes d/s szkoleniowych Polskiego Związku Piłki Siatkowej Waldemar Wspaniały.

"Według wstępnych informacji jakie otrzymaliśmy z Włoch wynika, że Łukasz Kadziewicz ma złamaną jedną z kości śródstopia lewej nogi - powiedział PAP Waldemar Wspaniały. - Na pewno będzie potrzebny czas na leczenie i rehabilitację. W tym roku prawdopodobnie nasz środkowy nie zagra".



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

piątek, 23 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  179 300  

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

tu są totki tylko siatkarzy i siatkarek tez ma się rozumieć

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:






zobacz wyniki

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

tu są blooczki moich kumpeli:P włazić tylko by niezaduzo, bo mi oglądalność spadnie:P

nie czytać

to bloog o siatkówce i wszystkim z nią zwiazane :D:D:D

O mnie

Nazywam się Ilona,dla znajomych ILI. Jestem inna od innych więc ten bloooooog tez jest inny. Ale innośc mozna rozumieć tez przez oryginalność.Nielubię pisac o sobię więc kończe.:D a mój nr GG;
337440
A to są daty urodzin siatkarzy :P
04.01-Wojtek Grzyb
08.03-Piotrek Gruszka
22.03-Michał Bąkiewicz
10.05-Arek Gołaś(*)
15.05-Krzysiek Ignaczak
26.06-Sebastian Świderski
12.07-Grzesiek Szymański
24.07-Dawid Murek
02.08- Łukasz Żygadło
04.08-Mariusz Wlazły
29.08-Bartek Kurek
16.09-Piotrek Gacek
20.09-Łukasz Kadziewicz
28.09-Michał Winiarski
18.10-Paweł Zagumny
10.12-Daniel Pliński


mapka pochodzi ze strony:
www.superexpress.pl
Adoptowałem pingwinka o imieniu Kacperek.


Dodatki na bloga
var text= 'Pierwszy news
Informacja

Drugi news
Informacja
molesta-ewenement.blog.pl' if (document.all)document.write(''+text+'') function loop() { window.location.reload() } function loop2() { if (document.layers) { setTimeout("window.onresize=loop",350) init() } } function init() { document.marq.document.marqEx.document.write(text) document.marq.document.marqEx.document.close() thelength=document.marq.document.marqEx.document.height runmarq() } function runmarq() { if (document.marq.document.marqEx.top>=thelength*(-1)) { document.marq.document.marqEx.top-=sp setTimeout("runmarq()",100) } else { document.marq.document.marqEx.top=mh runmarq() } } window.onload=loop2